Alex Kava „Instynkt łowcy” – kiedy spełnia się to, co niemożliwe

O czym jest ta książka?

Podczas nocnego rajdu w celu zatrzymania człowieka najprawdopodobniej związanego z handlarzami ludźmi, agenci znajdują w jego domu ścianę z przerażającą ilością zdjęć dzieci. Jedno z nich szczególnie przykuwa uwagę agentki O’Dell: jest na nim para dzieci, najpewniej rodzeństwo. Natomiast podpis głosi, że jest to Ryder i Brodie. Z pewnością Meggie nie zwróciłaby na nie baczniejszej uwagi niż na inne, gdyby nie fakt, że Ryder Creed, z którym miała już okazję kilkukrotnie współpracować, już od lat bezskutecznie poszukuje swojej dawno zaginionej siostry, Brodie. Choć czyni to nieco wbrew sobie, Maggie informuje Rydera o swoim odkryciu. Ten zaś, nie zważając na nic innego, przyjeżdża do niej, aby osobiście pomagać w poszukiwaniach. Na miejscu znów odżywają uczucia, które tych dwoje żywi do siebie, nawet jeśli sami przed sobą nie chcą tego przyznać. Jednak życie osobiste musi zostać odłożone na dalszy plan, bowiem sprawa, przy której wspólnie pracują okazuje się coraz bardziej i bardziej skomplikowana.

Bardzo lubię książki Alex Kavy, zawsze podobała mi się jej seria z agentką O’Dell i Ryderem Creedem. Muszę jednak przyznać, że „Instynkt łowcy” nie zrobił na mnie aż tak dużego wrażenia, jak jej pozostałe książki, które miałam okazję czytać. Podczas lektury dręczyło mnie poczucie, że fabuła jest w jakiś sposób zbyt przewidywalna. Miałam wrażenie, że wiem, co stanie się dziesięć stron dalej nawet bez przeczytania ich. Autorka poruszyła w swojej książce dość poważny temat: handel ludźmi. Takie sprawy nigdy nie są łatwe do opisania i mam wrażenie, że powieść prześlizguje się po nim nieco zbyt pobieżnie. Wszystko oczywiście musiało skończyć się w szczęśliwy sposób, inaczej nie byłaby to „dobra” książka. W pewien sposób jednak zdaje się to banalizować podjętą przez autorkę próbę przedstawienia tego brutalnego przestępstwa jakim jest uprowadzanie i sprzedawanie ludzi. W domu przestępcy podejrzewanego o ten proceder znajduje się mnóstwo zdjęć dzieci, które najprawdopodobniej padły jego ofiarą. Mimo to niemal wszystkie wysiłki służb skierowane zostają na odnalezienie siostry Rydera. Rozumiem, że jest on jednym z dwójki głównych bohaterów tej książki. Niemniej jednak… To trochę tak, jakby los pozostałych ofiar nie był aż tak ważny. Schodzi na drugi plan w obliczu nikłej nadziei na odnalezienie Brodie. Sprawiło to, że książka zdecydowanie mnie do siebie nie przekonała. Poczułam się w pewnym sensie oszukana właśnie przez wzgląd na to.

Podobne odczucia mam w stosunku do drugiego wątku prowadzonego w powieści. Pod nieobecność Rydera jego podopieczny zostaje poproszony o pomoc w poszukiwaniach zaginionej dziewczynki. Zarówno chłopak, jak i pies, który jest jego partnerem zaledwie kilka dni wcześniej ukończyli szkolenie. Brak zaufania ze strony przewodnika sprawia, że cała sprawa się przeciąga. Mimo, że czytelnik i tak od pierwszej wzmianki o tym wątku wie, jak się on skończy. Wyglądało to trochę w taki sposób, jakby autorka nie bardzo wiedziała, czym ma zapełnić strony pomiędzy jedną wyprawą agentów w celu odkrycia ciała a drugim. Było w tej książce wszystkiego po trochu, co w ogólnym rozrachunku uczyniło ją nie do końca integralną całością. Szczerze mówiąc nieco mnie to irytowało podczas lektury. Jak już wspominałam na początku, lubię książki tej autorki. Tym bardziej więc byłam zawiedziona tym, jak się rozwinęła ta konkretna powieść.

Tym, co zdecydowanie mogę zaliczyć na plus książki jest lekkość pióra, którą prezentuje autorka. Nawet jeśli fabuła jest przewidywalna i niezbyt trzyma się całości, to jednak czyta się te książki bardzo przyjemnie. Lektura jest czystą przyjemnością jeśli wziąć pod uwagę jedynie styl pisania. Dodatkowo w serii z Creedem na równi z Meggie i Ryderem właśnie bohaterami powieści są psy. A konkretniej, psy szkolone do poszukiwań. Temat jest ciekawy i na prawdę ciekawie jest poznać nieco więcej szczegółów z życia i pracy tych ludzko-psich zespołów, które często pracują w ciężkich warunkach, pomagając w najróżniejszych działaniach służb porządku publicznego czy grup ratunkowych. Zdecydowanie jednak jest to pozycja dla fanów Alex Kavy, którzy ciekawi są dalszych losów Meggie i Rydera, a także tego, jak rozwinęła się ich wspólna historia. Tym czytelnikom, którzy dopiero chcieliby rozpocząć przygodę z tą autorką polecam jednak podejść do „Instynktu łowcy” nieco później.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
3.5

Podsumowując:

Dobra, ale zdecydowanie nie porywająca.

Dodaj komentarz