Barnim. Ogień – życie na szlaku

O czym jest ta książka?

Barnim wyznaje zasadę, że na szlak wychodzi się w poszukiwaniu samotności. Cóż, najwidoczniej przewrotny los ma na ten temat inne zdanie i stawia na jego drodze towarzyszy. Jak się okazuje, tylko będąc razem mają szansę na wyjaśnienie tajemnicy ogni na szlaku i szalonego kaznodziei, który wydaje się być za nie odpowiedzialny. Rozwiązanie tej zagadki prowadzi ich od jednej miejscowości do następnej aż w końcu trafiają tam, gdzie ma się odbyć następny „występ” poszukiwanego przez nich mężczyzny. Tylko czy zdążą się przygotować zanim stanie się najgorsze?

Po przeczytaniu opowiadania „Kamienie”, poprzedzającego wydarzenia z „Ognia”, wiedziałam już, że wpadłam w to uniwersum na dobre. Zafascynowała mnie historia Barnima, wędrowca na szlaku. Tym bardziej, kiedy zaczęłam czytać „Ogień” i okazało się, że jednak nie jest takim człowiekiem, jak mi się na początku wydawało. Muszę przyznać, że to było ciekawe, ponieważ uczyniło z niego bohatera bardziej trójwymiarowego, takiego, którego przygody po prostu chce się śledzić dalej. Podobnie jest z pozostałymi postaciami w tej książce. Każda z nich ma swoją rolę do odegrania w ogólnym planie, ale do końca pozostają odrębnymi historiami, które nie zawsze jest nam dane poznać tak dobrze, jak byśmy chcieli. Nie są to zdecydowanie papierowe marionetki bez życia, określone kilkoma słowami byle tylko czytelnik miał jakiekolwiek wyobrażenie na ich temat. W tej książce każda z nich wydaje się mieć duszę, ukryte myśli i pragnienia. Lubię, szczerze mówiąc, takie powieści, bo wtedy wiem, że czytam coś, w co autor włożył swoje serce. Bardzo to doceniam.

Fabuła książki „Barnim. Ogień” jest kontynuacją tego, co zaczęło się w opowiadaniu „Kamienie”. Jednak ktoś, kto opowiadania nie czytał nie jest nawet tego faktu świadomy. Stanowi ono bowiem raczej objaśnienie niektórych spraw, jakie występują w samej powieści. I trzeba przyznać, że wypadło to bardzo dobrze. Bez zbędnego powtarzania i omawiania kilka razy znanych już wszystkim faktów. A jeśli ktoś czyta w odwrotnej kolejności? No cóż, w takim wypadku dowie się o pewnych sprawach po prostu później i będzie miał większą przyjemność z odkrycia zagadki, będąc pewnych spraw nieświadomym uczestnikiem. Pozostawiając wątek łączenia się opowiadania z powieścią, trzeba powiedzieć o tym, że sam pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy. Przede wszystkim dlatego, że każde zdarzenie i każda napotkana osoba zdają się mieć jakieś drugie dno, ukryte znaczenie, które zrozumieć można dopiero po odkryciu kolejnych elementów układanki. Sprawia to, że czytelnik staje się uczestnikiem wydarzeń i kolejnym z towarzyszy Barnima. Kto by nie chciał wejść do książki?

Muszę powiedzieć, że to jest naprawdę coś niezwykłego Nie tylko samo opowiadanie i powieść, ale cały pomysł. Świat Barnima wciąga, zanim w ogóle jesteśmy w stanie się spostrzec co się dzieje. Wszystko tutaj zadaje się być jedną wielką tajemnicą, podwójnym dnem w sekretnej szufladzie. Ta saga wymaga od czytelnika wiele, ale w zamian daje jeszcze więcej. Jest mi niezwykle miło, że mogę wziąć w tym udział – nawet jeśli tylko poprzez bycie czytelnikiem i podzielenie się swoją opinią na tym blogu. Z niecierpliwością czekam na to, co się jeszcze wydarzy. Na kolejne opowieści i ilustracje do nich. Niezwykle mnie cieszy, że taki projekt powstał i cóż więcej mogę powiedzieć? Tylko: czytajcie!

Dodaj komentarz