Betelowa rebelia. Spisek – bunt na pokładzie

O czym jest ta książka?

Czym jest rebelia jak nie zmianą władzy obcej na własną? Niezależnie od tego, jak szlachetne pobudki powodują rebeliantami, zawsze chodzi o to samo – więcej władzy. Kiedy więc w Betelii zawiązuje się sprzymierzenie mające na celu odłączenie się od obecnie rządzącego tam państwa-tyrana bardzo szybko znajdują się osoby, które niekoniecznie mają na uwadze dobro wyzwalanej kolonii. Betelowa rebelia jednak rządzi się własnymi prawami i bez najmniejszego ostrzeżenia wciąga ludzi w wywołane przez siebie zamieszanie. Nie zawsze zgodnie z tym, czego życzyli by sobie ci, którzy mają nadzieję zrobić z niej interes życia.

Dla mnie „Betelowa rebelia. Spisek” to była trudna książka do przeczytania. Jak nigdy lektura mi nie szła, dłużyła się i generalnie musiałam się niemalże zmuszać do jej dokończenia. Paradoksalne jest to, że wcale przy tym nie uważam, żeby to była kiepska książka, wręcz przeciwnie. Jestem zachwycona zwłaszcza światem, jaki udało się w niej wykreować autorowi. Pełnokrwista dżungla, tajemnicze stwory i ich religia, a do tego wszystkiego niesamowite budowle ukryte gdzieś w głębi lądu. Nic tylko czytać i się zachwycać. W moim przypadku jednak łatwiej jest to teraz napisać niż było zrobić. Niemniej jednak przeczytałam powieść w całości i muszę przyznać, że nawet z lekkim zniecierpliwieniem czekam na dalsze losy betelowej rebelii, jej bohaterów i antybohaterów. Lecz najbardziej czekam na pewnego profesora, który, jak mam nadzieję, odkryje przede mną tajniki gadziej religii. Muszę się szczerze przyznać, że dla mnie to właśnie był najciekawszy wątek w całej książce. Panie autorze, jeśli kiedykolwiek to przeczytasz, nie miej mi tego za złe. 😉

Jako że jest to poważna recenzja, bo ja przecież tylko takie piszę, czas wspomnieć o głównym wątku powieści. Otóż szlachetni panowie umyślili sobie, że wyzwolą Betelię spod jarzma tyrana. Oczywiście oprócz pobudek czysto patriotycznych mają w tym także i swoje prywatne cele. Ale któż by się nimi przejmował, skoro dzięki nim wszyscy mają mieć lepiej? I tu właśnie zaczyna się cała zawiłość i genialne niedopowiedzenie w tej książce. Bowiem co jeśli im się tylko wydaje, że ta cała rebelia to ich własny pomysł? Aż słychać szatański śmiech człowieka, który wymyślał tę fabułę. W pewnym momencie przestajemy być pewni czegokolwiek, co się w tej książce dzieje. Nawet te postaci, do których czujemy instynktowne zaufanie wydają się nagle podejrzane. Jakby tego było mało ewidentnie mało przyjazne, żeby nie powiedzieć: czarne, charaktery nagle stają się sprzymierzeńcami tych dobrych! I weź bądź tu czytelniku mądry i odnajdź się w tych wszystkich intrygach. Na szczęście poznajemy wielce przydatną panią dziennikarkę, która nie tylko dobrze pisze, ale i ma dobre znajomości. Może chociaż ona się w tym wszystkim orientuje.

Pomimo przejściowych trudności z przeczytaniem tej powieści, uważam, że jest na prawdę dobra. Może troszeczkę przewidywalna pod względem fabularnym, niemniej jednak zdecydowanie nadrabia braki w tej dziedzinie postaciami i światem przedstawionym. Jestem ciekawa co z tego dalej wyniknie i czy Betelii uda się wywalczyć niepodległość. Bo jak się tak patrzy na tych przywódców, ale i na zwykłych ludzi, którzy zostali w to zamieszani, to trudno jest nie życzyć im wszystkim szczęścia z całego serca. A może w drugiej części nastąpi gwałtowny zwrot akcji i nagle okaże się, że ci wszyscy przykładni obywatele, mający na celu jedynie dobro swojego kraju skrywają pod miłym obliczem jakieś paskudne sekrety? Tak czy inaczej z pewnością już teraz mogę ją dodać na półeczkę z napisem „Chcę przeczytać”. Najgorzej jest bowiem nie dowiedzieć się co było dalej.

Dodaj komentarz