Bezsenni – drobna przysługa

O czym jest ta książka?

Wizyta Herberta Kruka na dworze Złotej Kaczki nie przebiegła dokładnie tak, jak się spodziewał. Zamiast audiencji trafił na jedną ze słynnych, kilkudniowych imprez. Jako że Herbert nie potrafi trzymać się z dala od kłopotów w czasie tego balu dostąpił zarówno przywileju rozmowy z Królową, jak i naraził się na nieprzyjemności. Jak się okazało, tym razem jego kłopoty były starannie zaplanowane i zorganizowane. Choć udało mu się uniknąć bycia na rozkaz, to jednak dostał zlecenie rozwiązania pewnego problemu. Pozornie nic tej sprawy nie łączyło z dziwnymi przypadkami podpaleń rozsianymi po Warszawie. Szybko jednak okazuje się, że pozory potrafią skutecznie wodzić za nos nawet najlepszych.

Muszę przyznać, że „Bezsennych” wyczekiwałam z wielką niecierpliwością. Po pierwszych dwóch świetnych tomach nie mogłam już się doczekać, aby poznać nowe przygody wyrastającego na mojego ulubieńca Herberta Kruka. I się nie zawiodłam. Po raz kolejny autor oddaje do rąk czytelnika powieść, która swoją fabułą wciąga lepiej niż wir na Wiśle. Ostrzegam, że kiedy już się zacznie ją czytać to nie ma odwrotu. Cały świat przestaje istnieć i w końcu budzimy się po kilku godzinach znakomitej lektury, nie wiedząc nawet, że to już ranek po nocy spędzonej z książką. Potężna dawka humoru i jak zwykle niezwykła magia obrońcy Warszawy sprawiają, że „Bezsenni” są powieścią wręcz idealną. Ja osobiście jestem zauroczona światem, który stworzył na kartach swojej powieści Marcin Jamiołkowski. Magiczna Warszawa, w której czaruje się recytując formułki jak z regulaminu, jest jakaś bardziej przystępna niż jej rzeczywisty odpowiednik. Może to dlatego, że na kartach powieści legendy nie są jedynie słowami, lecz ożywają i stają się bohaterami o niebagatelnym znaczeniu dla istnienia tego miasta. Ciekawy jest ten trend, który wykorzystuje opowieści związane z danym miastem i uważam, że autor świetnie się w nim odnajduje. To zaś owocuje świetnymi powieściami, z których „Bezsenni” są chyba najlepszą.

Bardzo podoba mi się fakt, że w każdej kolejnej części cyklu o Herbercie Kruku w jego życiu zachodzą jakieś zmiany. Nie lubię rozwleczonych na miliny tomów książek, które w gruncie rzeczy opowiadają o tym samym, z niewielkimi jedynie zmianami. Tutaj widać wyraźnie, jak bardzo zmieniło się życie głównego bohatera pomiędzy pierwszą a trzecią częścią. Przybywają nowi bohaterowie, zmienia się nieco sceneria, a i sam Herbert jest także już inną postacią niż na początku. Jest to bohater bardzo dynamiczny, który zmienia się na naszych oczach pod wpływem rozgrywających się w poszczególnych tomach wydarzeń. Jest to, moim zdaniem, bardzo fajny zabieg, który pozwala czytelnikowi jeszcze bardziej „wejść” w skórę bohatera, którego losy toczą się w jego wyobraźni. Mamy poczucie, że poszczególne elementy powieści oddziałują na siebie nawzajem, w efekcie dając niebagatelną całość. Logiczny ciąg zdarzeń prowadzi nas od jednego tomu do następnego, dając poczucie ciągłości, towarzyszenia bohaterowi jakby był naszym bliskim przyjacielem. Jakiś czas się nie widzieliśmy, ale nadal jesteśmy ze sobą związani, nadal interesuje nas to, co dzieje się w jego życiu. Dawno nie zdarzyło mi się czytać cyklu książek, w którym byłoby to tak dobrze rozwiązane.

Gdybym powiedziała, że fabuła tej powieści mogłaby posłużyć za scenariusz filmu sensacyjnego, byłaby to jednak lekka przesada. Jej tempo nie jest aż tak szybkie, niemniej jednak z pewnością nikt nie będzie się przy tej książce nudził. Nawet opis kilkudniowego balu u Złotej Kaczki ma w sobie tyle zaskakujących zwrotów akcji, że aż trudno uwierzyć, że tyle może się wydarzyć na imprezie, na której głównie dużo się pije i siedzi przy stole. Ba! Powiem więcej, dzieją się tam rzeczy, jakich nigdy byście się nie spodziewali po imprezie na dworze kogoś takiego jak Złota Pani. No ale bycie obrońcą miasta nie sprowadza się tylko do chodzenia na ekskluzywne przyjęcia, w związku z czym Herbert będzie musiał zmierzyć się z kolejnym zagrożeniem. Swoim zwyczajem zabiera się do tego przy pomocy przyjaciół i jednego półwroga. Nie mam jak to się dzieje, ale kiedy już zaczyna się czytać powieść z Krukiem w roli głównej, trzeba ją przeczytać jak najszybciej. Fabuła jest skonstruowana w ten sposób, że książka po prostu czyta się sama. Jedno wydarzenie prowadzi do następnego, a umiejętne prowadzenie narracji prowadzi do tego, że po prostu musimy się dowiedzieć co było dalej. Jak się to kończy doskonale wiedzą osoby, które przeczytały dwa poprzednie tomy. Jeszcze jedną ciekawą właściwością tego cyklu jest fakt, że co prawda nie trzeba znać koniecznie poprzednich tomów, aby zrozumieć następny. A jednak wskazane jest czytanie od początku. Chociażby po to, aby zobaczyć jak z powieści na powieść nasz bohater się zmienia.

Książka jest już dostępna w sprzedaży w formie elektronicznej dokładnie tutaj..

Jeśli ktoś jeszcze nie jest przekonany, zapraszam do lektury fragmentu „Bezsennych”.