Chorągiew Michała Archanioła – prawda czy tylko piękny mit?

choragiewmichalaarchaniola

Wszyscy wiemy, jak wygląda stereotyp wykładowcy akademickiego, człowieka, który swoją aktywność fizyczną ogranicza do minimum. Jednak Janusz Korpacki zdaje się być totalnym jego zaprzeczeniem. Specjalista z zakresu historii nie wyobraża sobie życia bez regularnych ćwiczeń. Także z nożem, który jest jego ulubioną bronią. Taki a nie inny tryb życia i swoje bądź co bądź niezwykłe umiejętności zawdzięcza przyszywanemu wujkowi Maksowi, który uratował jego i cztery dziewczynki oraz chłopca z rąk Siwego o dość dziwnych upodobaniach. Dziś wykorzystuje je przy spełnianiu różnych podejrzanych misji, między innymi odnalezienia legendarnego laboratorium Alchemika. Mimo, że wydawać by się mogło, że alchemia w dzisiejszych czasach nie ma już racji bytu, to okazuje się, że znajduje się grono osób parających się tą sztuką. A także gotowych na wiele, byle tylko zdobyć substancje mogące pomóc zdobyć władzę nad innymi ludźmi. Jednak polski Specnaz zajmuje się nie tylko sprawami ludzi prywatnych…

„Chorągiew Michała Archanioła” to książka nieco podobna do „Kodu Leonarda da Vinci”. Być może większość z was się ze mną w tym punkcie nie zgodzi, jednak trudno nie zauważyć podobieństw bohaterów obu książek. Nasz autor na szczęście nie podpadł w przesadne kreowanie intrygi, co jedynie wyszło książce na dobre. Mimo, że nie jest aż tak dobra, jak „Demony Leningradu”, to jednak i ta powieść Adama Przechrzty ma w sobie coś, co przyciąga uwagę. Moim zdaniem największą zaletą jest tutaj prowadzenie wątku poszukiwań, a później opieki nad Chorągwią, bezcenną ikoną, która ponoć ma pomóc tym, którzy ją posiadają wyjść cało z każdej opresji wyciągając z każdego to, co w nim najlepsze. A pomiędzy tym, wplecione kilka innych wątków, co dodaje całej książce smaku i dynamizmu.

Dodaj komentarz