Cmętarz zwieżąt – gdy cena jest zbyt wysoka

Niektórym z nas wydaje się, że śmierć stanowi ostateczny koniec. Jednak dla nas życie się nie kończy, nawet jeśli odeszła najbliższa nam osoba. Żyć bez niej jest ciężko, jednak musimy poradzić sobie z bólem straty, nieważne jak wielki on będzie. Każdy radzi sobie z tym w inny sposób. A czasem nie radzi sobie z tym wcale. Co jednak dzieje się z ludźmi, dla których ból straty jest tak wielki, że każe im posunąć się do czynów przekraczających naszą zdolność pojmowania świata?

Książka „Cmętarz zwieżąt” zaczyna się zupełnie niewinnie. Szczęśliwa rodzina przeprowadza się do nowego domu położonego w pięknej okolicy, gdzie dzieci mają mnóstwo miejsca do zabawy. Jedyną rysą na tym sielskim obrazku jest droga, po której jeździ wiele ciężarówek. To nigdy nie wróży niczego dobrego. Lecz może im jednak się uda. Serdecznie wpierają ich w tym sąsiedzi, życzliwi jak mało kto. Spędzany wspólnie czas zbliża do siebie obie rodziny. Do tego stopnia, że panowie w pewnym momencie nie mają już przed sobą tajemnic. Nawet pomimo dzielącej ich różnicy wieku. Jednak pewne sekrety lepiej zatrzymać dla siebie, bo nie wszyscy potrafią poradzić sobie z brzemieniem zbyt dużej wiedzy.

Mistrz horroru i tym razem nie zawodzi swoich wiernych fanów. Świetnie jak zawsze łączy wszystkie wątki w spójną całość, doskonale manipulując przy tym psychiką czytelnika. Zawsze najbardziej w jego książkach podobało mi się to, że zło nie dzieje się zbyt dosłownie, przybierając raczej subtelne formy. Któż bowiem mógł się spodziewać, że zwykły cmentarz dla zwierzaków, zbudowany przez dzieci, okaże się być przedsionkiem prawdziwego piekła. Takiego, które nie wypuszcza ze swoich czeluści raz złapanej ofiary. Autor po raz kolejny wykorzystuje znajomość ludzkiej psychiki by wyolbrzymić strachy i uczynić z nich głównych bohaterów, którzy rządzą naszym życiem.

Dodaj komentarz