Córka kapitana – historia bardziej niż zawikłana

Nuda na początku. Nuda w środku. Nuda na końcu. Oto najszybsze podsumowanie tej marnej książki. Z pewnością ktoś może mieć inne zdanie, ja jednak nie za bardzo gustuję w historiach jak z „Ani z Zielonego Wzgórza”. Nie za bardzo także rozumiem niektóre decyzje, które podejmuje nasza główna bohaterka. Jej niezdecydowanie jest po prostu denerwujące. Właściwie jedynym plusem tej książki jej romans jej córki. Niemniej jednak jest to tak mała część tej powieści, że za bardzo nie ma wpływu na całokształt. Nie pamiętam już nawet, co takiego skłoniło mnie do zabrania się za tę książkę, jednak wiem, że nigdy więcej już do niej nie zajrzę. Autorka miała nawet dobry pomysł na skonstruowanie fabuły, jednak coś jej po drodze bardzo nie wyszło.

Chyba najgorsza jest ta rozwlekłość w pisaniu. To bardzo irytujące, bo czytelnik chciałby już przejść dalej w rozwoju akcji, ale nie może, bo ciągle jeszcze siedzimy w poprzedniej sytuacji. I to rozbicie narracji na trójkę bohaterów też nie jest jakoś specjalnie zachwycające, ponieważ w konsekwencji poznajemy jedną historię bardzo dobrze, natomiast dwie pozostałe bardzo pobieżnie. Także serdecznie nie polecam. Chyba, że ktoś lubi się nudzić. 😛

Dodaj komentarz