Cud na Piątej Alei – odważ się zaufać miłości

O czym jest ta książka?

Ze wszystkich trzech kobiet tworzących firmę Urban Genie to właśnie Eva jest największą romantyczką i wielką wyznawczynią miłości. A mimo to nadal jest sama, podczas gdy jej przyjaciółki tworzą szczęśliwe związki. Szczególnie trudnym dla niej czasem jest grudzień i przygotowania do Bożego Narodzenia. Odkąd zmarła wychowująca ją babcia, jest to czas dużo bardziej samotny niż reszta roku. Jednak tym razem Eva nie ma czasu na użalanie się nad sobą. Musi zrealizować zlecenie: przystroić świątecznie nowojorski apartament Lucasa Blade’a. Zlecająca jej to zadanie babcia Lucasa zapewniała ją, że właściciel będzie przebywał w tym czasie w Vermoncie. Szybko okazuje się jednak, że Eva nie będzie przez te kilka dni sama, a niespodziewane towarzystwo dla obojga będzie sporym zaskoczeniem.

Bardzo mi się podoba seria Pozdrowienia z Nowego Jorku. Każda z tych historii ma swój unikalny, niepodrabialny urok. A jednak to właśnie opowieść o Evie, najbardziej romantycznej z trzech przyjaciółek podbiła moje serce całkowicie i niezaprzeczalnie. Jest coś takiego w tej powieści, że wprost nie sposób jest jej nie polubić. Z pewnością głównym atutem jest postać samej Evy, spotanicznej i radosnej dziewczyny, która wszędzie i w każdym widzi dobro. Bardzo podoba mi się również kontrast pomiędzy jej usposobieniem, a charakterem Lucasa. Jest coś rozkosznie przewrotnego w stawianiu na drodze cynicznego, zranionego autora krwawych kryminałów właśnie jej. Wydawać by się mogło, że zupełnie do siebie nie pasują, a okazuje się, że dogadują się wręcz idealnie. Nie mówiąc już o tym, że pomimo dość niefortunnego początku szybko stają się oparciem dla siebie nawzajem.

Zderzenie dwóch tak różnych światów jak te, w których żyją Lucas i Eva mogłoby z powodzeniem dać efekt podobny do wybuchu bomby atomowej. I na początku wydaje się, że będzie właśnie tak. Że po pierwszym, dość drastycznym kontakcie, rozejdą się każde w swoją stronę. Jednak szalejąca za oknem nowojorska burza śnieżna skutecznie uniemożliwia im natychmiastowe rozstanie. Tak więc spędzają ze sobą kilka dni, zamknięci w mieszkaniu Lucasa. W tym czasie okazuje się, że wyśmienicie się dogadują, a Eva staje się odpowiedzią na dręczącą pisarza niemoc twórczą. Zupełnie niespodziewanie okazuje się, że ta tryskająca energią nieznajoma, która nieoczekiwanie wkroczyła w jego poukładane, choć nieszczęśliwe życie ma większą moc sprawczą niż mogło mu się wydawać. Kiedy więc po kłótni Eva w końcu wraca do siebie Lucas postanawia zrobić wszystko, by wróciła do jego życia. Czy jednak potrafi zaakceptować fakt, że dziewczyna przestała być wyłącznie muzą, która pozwoliła mu skonstruować postać w kolejnej powieści?

Jestem trochę jak główna bohaterka tej powieści, Eva. Lubię romanse i powieści, w których wszystko się dobrze kończy. Chociaż, w przeciwieństwie do niej, nie pogardzę również dobrym kryminałem czy horrorem, po którym śpi się przy zapalonym świetle. Chyba dlatego jej historia tak bardzo mnie ujęła. Jest romantyczna, ale nie przesadnie, i tak jak główna bohaterka jest po trosze zabawna i życiowa. Każdego z nas bowiem w życiu spotykają zarówno dobre, jak i złe chwile. I pomimo tych drugich powinniśmy iść dalej, starać się uczynić naszą codzienność lepszą i w pewnym sensie pełniejszą. Czasem mam wrażenie, że książki Sarah Morgan są w pewnym sensie terapią. Odpowiedzią na smutki i niepowodzenia. Czymś co uczy nas, że po każdym złym dniu przyjdzie kolejny, który przyniesie nam coś nowego. Warto wierzyć, że będzie to coś dobrego.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
4

Podsumowując:

Przepiękna, niezwykle ciepła i romantyczna historia.

Dodaj komentarz