Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina – przygody dzielnego czarodzieja

Muszę przyznać, że biorąc do ręki „Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina”, zupełnie nie wiedziałam czego się po tej książce mogę spodziewać. Tym niemniej jednak zaskoczyła mnie w bardzo pozytywny sposób, pokazując, że i w polskiej fantastyce zdarzają się prawdziwe perełki. Bowiem moim zdaniem ta książka zasługuje na to, by ją docenić za wniesienie czegoś nowego do tego standardu, jaki proponują nam obecnie autorzy. Czasem mam wrażenie, czytając jakąś książkę, że już to kiedyś widziałam, że tylko bohaterzy mają inne imiona i inne nieco są realia świata przedstawionego. Zaskoczyło mnie także i to, że choć książka składa się z różnych, odrębnych opowiadań, to jednak autor napisał je w taki sposób, że jednak się ze sobą łączą. Dzięki temu otrzymujemy spójny obraz przygód Haxerlina. Moim zdaniem to o wiele lepsze rozwiązanie, niż tworzenie opowiadań, których jedynym łącznikiem jest główny bohater.

Tym na co zwróciłam uwagę niemal na samym początku lektury „Cudów i Dziwów…” jest to, że książka została napisana z wielką dawką humoru. A trzeba przyznać, że jest to humor niezwykle inteligenty, co tym bardziej zasługuje na docenienie przez czytelnika. Dla niektórych są to kiepskie żarty rzucane przez jakąś postać podczas dialogu. Tutaj znaleźć można humor w każdym wydaniu na najwyższym poziomie. Myślę, że to właśnie ten aspekt chyba najmocniej wpłynął na moje postrzeganie tej książki. Jednak odchodząc od wątków humorystycznych, warto także zwrócić uwagę na konstrukcję postaci, z którymi zżywamy się podczas lektury do tego stopnia, że na koniec ciężko jest się z nimi rozstać. Także ich przygody, nieco zabawne, a nieco przewrotne dostarczają nam wszelkich możliwych emocji. Jednak jedno jest pewne: mistrz Haxerlin wyjdzie cało ze wszystkiego, co go w życiu spotka.

Dodaj komentarz