Czarne światła: Łzy Mai – robot czy człowiek?

Porucznika Jareda Quinna poznajemy w chwili, kiedy przeżywa swoje prywatne piekło. On i jego ludzie zostali zwabieni w pułapkę w siedzibie firmy Beyond Industries. Grupa Equilibrium, o której nikt dotąd nie słyszał wywołała największą w dziejach New Horizon rebelię. Wbrew pozorom nie mają oni nic przeciwko temu, czym zajmuje się zaatakowane przedsiębiorstwo. Ich jedynym celem jest odebranie reinforsyny, neuroprzekaźnika, który potrafi zwiększać sprawność ludzkiego mózgu. Ich manifest jest jak żywcem wyjęty z opowieści o Robin Hoodzie: zabrać bogatym, rozdać biednym. Jednak atak na siedzibę firmy i wywołanie trwających trzy dni rozruchów to tylko przykrywka do czegoś większego, znacznie gorszego niż można sobie wyobrazić.

Jednak to było dwa lata temu. Dwa lata to kawał czasu, szczególnie jeśli przez ten czas pozostaje się zahibernowanym w specjalnej komorze mającej na celu wyleczenie wszystkich ran odniesionych podczas feralnej akcji. Rewolucja technologiczna, jaka dokonała się w tym czasie to już wystarczający powód do tego, aby podchodzić do wszystkiego z nieufnością. Przed porucznikiem jednak stoi o wiele poważniejsze zadanie. Musi on pogodzić się z tym, że jego także zmodyfikowano i to wbrew jego woli. W uporaniu się z problemami ma mu pomóc terapia, na którą chodzi do najlepszej psycholog w całym New Horizon, sławnej Meredith Bennett. Już przy pierwszym spotkaniu z tą kobietą, podświadomość Jareda daje mu znać, że już się kiedyś spotkali, jednak pani doktor cały czas twierdzi, że to nie prawda. Nie jest to jedyna dziwna sprawa, na jaką natyka się porucznik podczas sesji z lekarką. Podejrzane wydaje mu się także i to, że kobieta konsekwentnie bagatelizuje jego wizje senne, które w końcu zaczynają mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Zdesperowany Quinn postanawia na własną rękę dowiedzieć się, co się z nim dzieje. I czy przypadkiem za jego zachowaniem nie stoi ktoś inny. Na przykład Meredith Bennett…

Martynę Raduchowską znam przede wszystkim z serii o szamance od umarlaków. W swojej najnowszej książce tworzy świat zupełnie odmienny. Rzuca nas do przyszłości, w której króluje technologia, a ludzie są od niej tak bardzo uzależnieni, że kiedy nie mogą się nią podeprzeć stają się bezsilni. Nie tylko zmienił się świat, lecz także i bohaterowie. Ci tutaj są znacznie bardziej dojrzali, stworzeni w taki sposób, że niemalże materializują nam się, kiedy czytamy o ich poczynaniach. To sprawia, że książkę dosłownie pochłania się rozdział za rozdziałem. Równie ważni są tutaj także bohaterowie pojawiający się tylko na chwilę. Każda z tych postaci jest dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Jednak bez odpowiednio skonstruowanej fabuły nawet najlepsi bohaterowie nie zdołaliby wywindować tej powieści na poziom, na jakim się znajduje. Potknięcia, jeśli są, to na prawdę nie mają większego wpływu na to, jak przedstawia się całość. Ja tylko mogę dodać, że podziwiam autorkę za to, że potrafiła w nowej książce tak zupełnie odciąć się od swoich poprzednich powieści i stworzyć tak niesamowity świat.

Ogólnie książka bardzo mi się podobała. Autorka w świetny sposób potrafiła stworzyć ten wyimaginowanych świat z przyszłości. Ten, kto czytał książki Stanisława Lema być możne znajdzie tutaj pewne ukryte elementy, które przywodzą na myśl właśnie jego twórczość. Fabuła stworzona w dość niebanalny sposób prowadzi nas do nieuchronnego przekroczenia Muru. Wątki obyczajowe, jak historia małżeństwa i rozwodu porucznika, to, że autorka porusza także sprawy dotyczące jego życia osobistego już po wybudzeniu sprawiają, że bohaterowie stają się bardziej realni, mocniej usytuowani w rzeczywistości, jaką autorka dla nich stworzyła. Ma się wręcz wrażenie, że oni gdzieś tam sobie żyją w równoległym świecie, gdzie człowieka można sklonować, a technologia ułatwia nam życie na każdym kroku. Moim zdaniem wyjaśnienie tytułu na samym końcu książki było całkiem pomysłowe. Oczywiście, nie powiem o co chodzi i szczerze, nie warto od razu przekartkowywać, by to sprawdzić. Rozwiązanie tej tajemnicy to wisienka na torcie tej książki.

Recenzja opublikowana dzięki współpracy z wydawnictwem Fabryka Słów

Dodaj komentarz