Dobro złem czyń. Antologia – rozważania o moralności

O czym jest ta książka?

Dziesięć opowiadań. Dziewięciu autorów. Antologia „Dobro złem czyń” to najlepsze z prac zgłoszonych do konkursu pod tym samym tytułem. Każda z nich porusza podobną problematykę: dobro, zło, moralność ludzkich uczynków. Znajdziemy tutaj opowiadania z pogranicza science-fiction, jak i zwykłą fantastykę. Patent na śmierć, maszyny, które stają się narzędziami sprawiedliwości, a nawet duchy. Jak się okazuje, dobro i zło można czynić w każdym miejscu i w każdych warunkach.

Mogę chyba o sobie powiedzieć, że nie jestem wielką fanką krótkiej formy, czyli opowiadań. Zazwyczaj wolę rozbudowaną fabułę, najlepiej w kilku tomach, tak żebym miała czas dobrze poznać bohaterów. A jednak autorzy, których prace znalazły się w antologii „Dobro złem czyń” podbili moje serce swoimi historiami. Każde z opowiadań zawartych w tym tomie jest godne uwagi. Z każdym następnym zostajemy wrzuceni do osobnego, całkowicie innego niż pozostałe świata. Nowi bohaterowie, sytuacje, za każdym razem trzeba się przestawiać i przyzwyczajać. A raczej trzeba było by to robić, gdyby nie fakt, że wszędzie czujemy się jak u siebie. Muszę przyznać, że każde z tych opowiadań jest napisane na tyle dobrze, że zawiera wszystko to, czego potrzeba aby po jego lekturze poczuć się usatysfakcjonowanym. W pewnym sensie są jak drzwi do innego wymiaru: otwierasz je zaczynając czytać, zwiedzasz przez czas trwania fabuły, a potem wychodząc zamykasz je za sobą.

Miejsce pierwsze: „Algorytm mniejszego zła” Magdalena Kucenty
Świat taki, jakim może stać się i w naszej przyszłości. Kto wie, czy powszechna robotyzacja i chęć nadzorowania nie doprowadzi ludzkości do takiego stanu?
Zdecydowanie nie jest to opowiadanie, które można by wyróżnić na pierwszy rzut oka. Wymaga odejścia i zastanowienia się chwilę nad tym, co się przeczytało. Pewną podpowiedzią zapewne jest tytuł, niemniej jednak całość jest dość wieloznaczna. W moim osobistym rankingu chyba nie dałabym mu pierwszego miejsca, ale z pewnością znalazłoby się wysoko.

Miejsce drugie: „Duchy Ziemi Obiecanej” Dorota Dobrzyńska
Historia zdecydowanie ocierająca się o sf. Kosmiczna wyprawa na nieznaną planetę nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Pojawiają się jednak, jakże by inaczej, te zgoła nieoczekiwane. Kto wie, jakie mogą mieć one rzeczywiste znaczenie?
Opowiadanie zdecydowanie wpisujące się w klimat całej antologii. Motyw wyboru między złem mniejszym i większym trochę na widoku, a trochę jednak schowany między wierszami. Plusem jest na pewno świat, w którym rozgrywa się nasza krótka przygoda.

Miejsce trzecie: „Od nagłej i niespodziewanej…” Łukasz Trykowski
Patent na śmierć. Brzmi śmiesznie? Przekonajcie się sami, jak to jest żyć wiecznie i nie móc umrzeć. Tylko najbogatsi mogą sobie pozwolić na luksus odejścia z tego świata. Ktoś musi w końcu przywrócić naturalny porządek rzeczy. Nawet kosztem wielu niewinnych ofiar.
To jedno z dwóch opowiadań, które najbardziej mi się podobały. Oprócz dobra, zła i dokonywania wyborów, autor miesza tutaj również religię i duchowe przekonania. Opowiadanie, jak i sam tytuł, dość przewrotne i chyba dlatego właśnie tak mi się spodobało.

Miejsce czwarte: „Kapelusz, garnitur i płaszcz z gabardyny” Filip Laskowski
Syntetyczny marszand. Syntetyczny koń bez głowy. Policja pamięci, której jedynym zadaniem jest niszczenie wszelkich śladów bytności niewygodnych osób. Bez względu na czas i środki. Każdy jest marionetką w ich rękach i nikt nie może powiedzieć o sobie, że nie został oszukany.
Opowiadanie, w którym fabularnie może nie dzieje się dużo, ale jednak jest w nim coś, co przyciąga uwagę. Rozwija się powoli, odsłaniając swe tajemnice, lecz czy aby jesteśmy w stanie poznać je wszystkie?

Miejsce piąte: „Papierowe dusze” Magdalena Kucenty
W całkowicie cybernetycznym świecie też zdarzają się zbrodnie. A gdzie przestępstwo, tam i policja. A także ich konsultanci-specjaliści. Jednak tutaj chodzi o odkrycie czegoś więcej niż tylko zabójcy.
Podobnie jak poprzednie opowiadanie tej autorki, za pierwszym podejściem może zdawać się cokolwiek niezrozumiałe. Do samego końca fabuła kluczy i prowadzi nas na wszelkiego rodzaju manowce. Warto jednak zagłębić się w gąszcz technicznych informacji, by odkryć prawdziwą duszę tego opowiadania.

Miejsce szóste: „Wkład własny” Istvan Vizvary
Kupowanie używanego sprzętu wiąże się ze sporym ryzykiem. Coś może nie działać. Może czegoś brakuje. Ale ludzie zawsze się skuszą na tani sprzęt. W końcu taki ekspres do kawy wcale super tani nie jest. A że w menu wyświetlają się dziwne, nieznane nikomu nazwy napojów kofeinowych? Cóż… Wszystko da się jakoś wyjaśnić.
To zdecydowanie moje drugie ulubione opowiadanie z tego zbioru. Dość niecodzienny pomysł, a i wykonanie na wysokim poziomie. Nie ma tutaj może jakiegoś szalenie zaskakującego rozwiązania, niemniej jednak bardzo przyjemnie się je czyta.

Miejsce siódme: „Sklepik z motylami” Karolina Cisowska
Zemsta. To jest to, co napędza ludzi do działania. A jak się jeszcze ma na swoje usługi diabła, który pomoże doprowadzić do szczęśliwego zakończenia… Tylko co jeśli obiekt zemsty planuje własny odwet za doznane krzywdy?
Walka dobra ze złem ujęta w dosyć dosłowny sposób. Nie ma to bowiem jak diabeł mieszający człowiekowi w głowie i nakłaniający do czynienia najgorszych potworności. No i mocny akcent na zakończenie, zdecydowanie dający do myślenia.

Miejsce ósme: „Dobra robota” Maciej Oleszek
Czy przykładny mąż i dobry policjant może zejść na złą drogę? Oczywiście! I to tak bardzo, że wyląduje na krześle elektrycznym. Ale może jednak cel uświęca środki, Wysoki Sądzie?
Opowiadanie jak film akcji. Dużo się dzieje, leje się też całkiem sporo krwi. No i mamy bohatera, który nie cofnie się przed niczym, byleby odkryć prawdę. Czyta się przyjemnie, także ze względu na to, że autor umiejętnie stopniuje napięcie.

Miejsce dziewiąte: „Poławiaczka pięknych grzechów” Justyna Lech
Młoda kobieta w ramach pomocy dla pogrążonej w śpiączce dziewczyny zbiera cudze grzechy i formuje z nich naszyjnik z pereł. Przy okazji jednak odbiera opowiadającym życie. Taki tam nieznaczny drobiazg. Ilu grzeszników potrzeba, żeby przebłagać los?
Tutaj chyba najbardziej widoczny jest ten motyw dobro złem czynienia. Zdecydowanie jednoznaczny, chociaż opowiadanie samo w sobie prowadzi do niespodziewanego zakończenia. Nie umiem powiedzieć dlaczego, ale to właśnie „Poławiaczkę…” zapamiętałam najlepiej z całego zbioru.

Miejsce dziesiąte: „Serendypia kontra skopolamia” Sylwia Finklińska
Zdarzają się na tym czy tamtym świecie ludzie obdarowani czymś ponad zwykłe pięć zmysłów. Taki dar to może być prawdziwe błogosławieństwo i życiowa pomoc. Niestety, może też stać się prawdziwym przekleństwem. Jak będzie tym razem?
Doceniam pomysłowość w powołaniu do życia bohaterów obdarzonych tak niecodziennymi talentami. Które noszą jeszcze bardziej niecodzienne nazwy. Opowiadanie wprowadzające element rozrywkowy do skądinąd dość poważnej antologii. Podoba mi się za tę właśnie zabawę zarówno językiem i samą formą.

Jak widać, pomimo odgórnie narzuconego tematu, treść opowiadań jest całkiem różna. Tym co je łączy, oprócz motywu przewodniego, jest także jakość wykonania. Wszystkie dziesięć to prawdziwe perełki. Zbiór „Bazar snów” Kinga to przy tym jakieś nędzne wypociny. Podoba mi się to świeże spojrzenie na stary jak świat temat. A także i to, że autorzy nie bali się wprowadzać czytelnika w błąd. Mącić i mieszać mu w głowie. Nie bali się także wychodzić poza ramy opowiadania jako takiego i na niewielkiej przestrzeni potrafili zbudować od podstaw nowy, kompletny i zupełnie samowystarczalny świat. Jest to antologia, o której bez wahania mogę powiedzieć, że z pewnością wrócę do niej więcej niż raz. I coś mi się wydaje, że za każdym razem znajdę w niej jakieś szczegóły, które wcześniej mi umknęły. Na tym właśnie polega piękno tych opowiadań.

Dodaj komentarz