Dubajskie opowieści – kolos marzeń na niewolniczych nogach

Dubaj. Egzotyczne miasto marzeń. Wydaje nam się nieomal rajem, z tymi wszystkimi pięknymi i dziwnymi budynkami, meganowczesnymi sztucznymi wyspami i całą otoczką, którą dodaje dobrze zrobiony PR. Słysząc o Dubaju myślimy od razu o tym, jakie wspaniałe życie muszą tam wieść ludzie. W kraju wolnym od podatków. W raju dla bogaczy. Problem jednak w tym, że to miasto nie jest tak różowe jak się nam wydaje. Owszem, jest rajem dla bogaczy, problem jednak w tym, że nie każdy nim jest, a biedniejszą częścią społeczeństwa nikt się nie interesuje (o ile nie są akurat potrzebni do stawiania kolejnego supernowoczesnego budynku).

Młoda singielka z Londynu, Becky, która wyjechała do ZEA do pracy, ukazuje wszystkie blaski i cienie takiego życia. Okazuje się, że nawet tym, którzy nie powinni mieć problemów ze znalezieniem tam pracy, czasem trudno jest utrzymać się w tym świecie ciągłych imprez, na których alkohol leje się strumieniami. Oczywiście, zawsze można sobie znaleźć bogatego chłopaka Araba, który będzie płacił za nasze mieszkanie, jedzenie, imprezy i wszystkie inne zachcianki. Problem pojawia się wtedy, gdy ten Arab jest żonatym muzułmaninem, na dodatek okropnie zaborczym i aż do granic przesady czułym na punkcie zdrady. Tak jak M&M. Z czasem jednak takie życie przynosi więcej rozczarowań niż przyjemności i wtedy chyba jest właśnie czas na to, aby zastanowić się nad tym, czy to jest właśnie to, czego chcemy najbardziej.

Książka „Opowieści dubajskie” zasługuje na uznanie przede wszystkim dlatego, że opowiada prawdziwą historię, najwierniej jak tylko jej autorka potrafiła odtworzyć przebieg wszystkich tych wydarzeń. Co więcej ukazuje nam w niej całą prawdę o tym „raju”, nie tając niczego opisuje sytuację panującą w kraju kreującym się na jeden z najpotężniejszych. Czytając tę książkę można odczuć ten specyficzny powiew egzotycznej kultury. Jedynym minusem są tu być może rozdziały pisane w formie wpisów na blogu, często z pozoru zupełnie ze sobą nie powiązane, w efekcie finalnym jednak łączące się w jedną, spójną całość.

Dodaj komentarz