Dziennik nimfomanki – w poszukiwaniu miłości

Może wydawać się, że tytuł tego wpisu nie bardzo pasuje do książki, której recenzję zawiera. A jednak pomimo tego, myślę, że bardzo dobrze oddaje istotę tej książki. Poszukiwanie miłości. Poszukiwanie ciepła, mężczyzny, przy którym będziemy czuły się bezpieczne i kochane. Autorka sama w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że całe jej dotychczasowe życie sprowadzało się do jednego: poszukiwania prawdziwej miłości, zrozumienia samej jej istoty. I, choć może dla niej droga do odkrycia tego jest długa i przez większość ludzi nie do zaakceptowania, to dla niej wydaje się być jak najbardziej odpowiednią. Autorka „Dziennika nimfomanki” niemal przez całe swoje życie podąża za głosem swoich pragnień i to właśnie one w końcu doprowadzą ją do tego na co tak długo czekała.

Valérie Tasso w książce „Dziennik nimfomanki” opisuje część swojego życia. Ani przez chwilę nie ukrywa tego, że pragnie mężczyzn. I spełnia swoje zachcianki z pełną premedytacją. Nie ma dla niej znaczenia czy ich zna czy też nie; zupełnie nieistotne jest też to, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkają. Jeśli nie to tym lepiej, przynajmniej nikt jej nie będzie ograniczał. Z początku wszystko układa się wspaniale. Ma dobrą pracę, która nie tylko daje jej zarobek, lecz także pozwala spełniać się w sferze zawodowej. Niestety, kiedy ją traci po powrocie z jednego z zagranicznych wyjazdów całe życie wywraca się jej do góry nogami. Nie dlatego jednak, że nagle brak jej środków do życia. Utraciwszy jedno stanowisko postanowiła znaleźć inną pracę i w ten sposób poznała Jaime Rijasa, człowieka, który zrujnował ją zarówno psychicznie jak i materialnie. Okres po rozstaniu z nim był dla Val trudny; myślała o tym, by popełnić samobójstwo. Jednak w którymś momencie pozbierała się i… rozpoczęła pracę w burdelu. Tu jej losy plotły się różnie, raz dobrze raz źle, jednak to, co zrobiła na zawsze ją odmieniło i, w pewnym sensie, dodało sił i pozwoliło odkryć to, co do tej pory było przed nią zamknięte: prawdziwą miłość.

„Dziennik nimfomanki” to książka, obok której nie da się przejść obojętnie. Jednych zbulwersuje, innych zmusi do refleksji, nikogo jednak nie pozostawi bez odzewu. Historia tej kobiety jest jednocześnie niezwykła i zastanawiająca, w jakimś stopniu także oburzająca i budząca pewien niesmak w stosunku do tego, kim była autorka-bohaterka. Jednak jedno trzeba przyznać, że napisana jest stylem, który czyta się z przyjemnością. Nie jest to jakieś wylewanie żalów, czy też na odwrót – chwalenie się. To po prostu w jakimś sensie analiza własnego życia, próba odnalezienia wszystkich jego części i poskładania ich w jedną całość. Próba pokazania innym drogi do odnalezienia miłości. I prawdziwego szczęścia.

Dodaj komentarz