Emmanuelle – życie w luksusie

emmanuelle

Emmanuelle wprowadza nas w świat luksusu i… seksu. Już w samolocie lecącym do Bangkoku przeżywa swoje pierwsze w małżeństwie zdrady. Tak, zdrady, bowiem oddaje się tam nie jednemu, lecz dwóm nieznanym mężczyznom. Po przylocie do męża nie przyznaje się bynajmniej do tego. Po pewnym czasie zaczyna zastanawiać się nad tym, czy zdarzyło się to na prawdę, czy też był to jedynie wytwór jej wyobraźni. Tego ostatniego jej nie brakuje – często kochając się z mężem w myślach obdziela swoim ciałem innych i sprawia jej to ogromną satysfakcję. Po przybyciu do Bangkoku sytuację podgrzewają także mieszkające już tam od dłuższego czasu kobiety, które nie kryją się ze swoją seksualnością i otwarcie opowiadają o swoich miejscowych podbojach. Emmanuelle zdaje się nie akceptować takiego modelu postępowania w małżeństwie, do czasu jednak. Wszystko dzieje się do czasu.

Po takim wielkim BUM! na wstępie książki każdy czytelnik oczekuje, że akcja dalej potoczy się jeszcze bardziej wartko. Jednak tu czeka nas niemiłe rozczarowanie. Zamiast dalszych podbojów miłosnych, dostajemy nudne ględzenie mające na celu usprawiedliwienie wchodzenia do łóżka każdemu napotkanemu mężczyźnie. Nawet fantazje przyjaciela domu w pewnym momencie przechodzą w coś obmierzłego, co zupełnie nie pasuje ani do kontekstu ani do klimatu książki. Jeszcze do spotkania Emmanuelle z Mariem coś się dzieje. Później cała akcja właściwie zamiera. Przedzierając się przez to wszystko w nadziei znalezienia jeszcze czegoś wartościowego dobrnęłam do końca książki nie znalazłszy nic godnego uwagi. Trochę mnie też odrzucały sceny lesbijskiego seksu. Niestety, nie jestem fanką takich scen w literaturze erotycznej, jak dobra by ona nie była. Tutaj wątek z Bee jest po prostu żałosnym zapełniaczem miejsca.

Dodaj komentarz