Fobia – jest się czego bać?

Dawid Kain to z pewnością autor niebanalny. Światy stworzone przez niego w powieściach „Kotku, jestem w ogniu” i „Fobia” są tego najlepszym dowodem. Aż chciałoby się osobiście poznać człowieka, którego wyobraźnia pracuje w tak niezwykły sposób. To już nie jest po prostu stworzenie czegoś, co z pozoru tylko podobne jest do naszej rzeczywistości. Jego powieści to całe uniwersum nowych możliwości, w których postacie odkrywają kolejne światy z jeszcze większą liczbą możliwości. Co najlepsze, wierzymy niezachwianie w każde słowo autora. Tak jakby to wszystko mogło się wydarzyć na prawdę. Albo już się wydarzyło czy właśnie się działo. W którymś z kolejnych równoległych światów, do których i my uzyskamy wstęp, jeśli tylko bardzo mocno będziemy tego pragnąć. To już nie jest prosta gra z wyobraźnią czytelnika. To mentalna podróż, z której nie chce się wracać do normalnego świata.

Wielką rolę w tym wszystkim odgrywają także główni bohaterowie. Mówię o nich w liczbie mnogiej, bo „Fobia” zawiera książkę w książce. I ta druga książka także ma swoją fabułę, głównego bohatera i świat przedstawiony. Która z nich jest tą prawdziwą „Fobią”? A czy to ma jakieś większe znaczenie? Wracając jednak do bohaterów. Każde z nich jest w jakiś sposób związany z wielkim nieobecnym tej książki, czy to więzami rodzinnymi, czy przyjaźni. Co ważniejsze, ta pozostająca w zasadzie przez całą książkę w cieniu osoba, w obu światach jest jednocześnie tą samą i zupełnie inną osobą. To właśnie jest próbka twórczości Dawida Kaina. Tam nic nie jest oczywiste, a zarazem wszystko jest jednakowo prawdopodobne. Brzmi szalenie i tajemniczo, ale wszystko to razem tworzy na prawdę świetną, klimatyczną książkę.

„Fobia” to książka, której nie da się jednoznacznie opisać czy ocenić. W żaden sposób nie poddaje się tradycyjnym metodom szufladkowania książek, broniąc się przed tym swoimi książkowymi rękami i nogami. Jednocześnie jest nieprawdopodobna i nieprawdopodobnie prawdziwa. Na tyle, że po przeczytaniu o nowatorskiej metodzie zwalczania fobii ma się ochotę pobiec do najbliższego urządzenia z internetem i sprawdzić, czy coś takiego rzeczywiście powstało i jak działa. I książka podoba mi się właśnie ze względu na tę siłę oddziaływania na wyobraźnię czytelnika. Zawsze wolałam książki, w których autor zamiast sięgać po oczywiste chwyty, stara się jak najdelikatniej zmanipulować czytelnika, by wywołać u niego określone emocje. I myślę, że „Fobia” jak najbardziej się w tę konwencję wpisuje.

O czym jest ta książka?

W świecie, w którym wszelkie potrzeby są zaspokajane dzięki automatom łatwo jest poddać się niechęci i zamknąć w odosobnieniu. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki, dostępne przy minimalnym wysiłku. Magdalena Kordowa jest jedną z wielu osób, które z powodu lęku przed wychodzeniem z domu zostały w nim niejako uwięzione. Jednak jej nie jest dane spokojne życie. Któregoś dnia odkrywa, że jej ojciec zniknął. Dziewczyna nie może jednak zgłosić jego zaginięcia, bo wtedy wyszłoby na jaw, że opiekowała się osobą chorą psychiczne, sama kwalifikując się do tej kategorii. Postanawia więc prowadzić poszukiwania na własną rękę. Szybko okazuje się, że cała ta sprawa jest bardzo starannie zaplanowana i dąży do określonego celu. Ale czy będzie nim odnalezienie Dawida Kordowy?

Dodaj komentarz