Gra anioła – gdy zaprzedasz duszę

„Gra anioła” to druga książka tego autora, którą miałam okazję przeczytać. Niestety. Dlaczego? Ponieważ druga książka jest właściwie kopią pierwszej, z nieco zmienionymi postaciami i fabułą. I w sumie nic nowego poza tym. Czyta się całkiem przyjemnie, nie powiem, ale co to za radość czytać drugi raz to samo? Jakbym chciała tak zrobić, to bym przeczytała jeszcze raz „Cień wiatru” po prostu i na tym by się skończyło. Tak więc jeśli ktoś jeszcze nie czytał innych książek Zafona, to polecam, ale nie ma co się plątać w to samo drugi raz, bo książka nie jest tego warta.

Mam dwa poważne zastrzeżenia do „Gry anioła”, oprócz tego, że jest powtórzeniem „Cienia wiatru”. Po pierwsze jest, jak dla mnie, stanowczo za dużo trupów, że się tak kolokwialnie wyrażę. Na każdym kroku dosłownie kogoś mordują lub sam popełnia samobójstwo. No ileż można?! Po jakimś czasie to się staje w gruncie rzeczy tak rutynowe, że aż nudne. Czytelnik zastanawia się tylko, kto jest następny w kolejce. Drugą rzeczą, która mi się nie podobała było to, że dopiero na samym końcu można się wreszcie domyśleć jak to jest, że ojciec i syn prowadzący księgarnię to nie są ci sami, którzy występują w „Cieniu wiatru”. Nie jest to może jakoś specjalnie istotne, ale ten brak imion i właściwie jakiejkolwiek informacji powoduje dezorientację, a co za tym irytację tak skonstruowaną powieścią. Poza tym, skoro już mowa o tym, samo zakończenie jest delikatnie mówiąc dziwne. Nie wiadomo za bardzo na co to komu i po co, poza tym to nagłe „nawrócenie” jednego z bohaterów, który odgrywał dość istotną rolę w powieści jest naciągane i zupełnie niepotrzebne.

Ogólnie rzecz biorąc książka jest dobra, ale, jak już wspominałam, dla tych, którzy stykają się z powieścią Zafona po raz pierwszy. W innym przypadku spotkać się można bowiem z rozczarowaniem dość miernym produktem autora, który dowiódł, że pisać potrafi i robi to bardzo dobrze. To trochę jak z nowym wiedźminem: niby wszystko fajnie, ale jednak czegoś brakuje. Zafon, tak jak Sapkowski, próbuje trochę naciąganie pomóc sobie znajomą czytelnikom historią przedstawiając ją w trochę inny sposób. Nie ma to jednak już takiego efektu jak za pierwszym razem.

Dodaj komentarz