Hannibal. Po drugiej stronie maski – to, co na początku

Postaci wykreowanej przez Thomasa Harrisa m.in. w „Milczeniu owiec” nikomu nie trzeba chyba przedstawiać. Mowa oczywiście o Hannibalu Lecterze. Ten seryjny morderca nie zawsze był pozbawionym wszelkich ludzkich uczuć łowcą istnień. W młodości dał się poznać jako wrażliwy chłopiec, który staje w obronie słabszych. Jednak niekorzystny splot wydarzeń, w których mimowolnie musiał brać udział wstrząsnęły nim do tego stopnia, że stał się żądną krwi maszyną do zabijania.

Czasy tuż przed II wojną światową. Hannibal, jako młody chłopiec musi patrzeć na to, co operacja Barbarossa uczyniła z jego rodzinnym krajem. Jakby nie dość było najazdu obcych wojsk, regionalna partyzantka opowiada się po stronie okupanta, by pod tą przykrywką grabić, palić mordować i gwałcić miejscową ludność. Ich to właśnie napotyka młody Lecter i ledwo uchodzi z tego z życiem. Mimo, że bardzo dba o swoją siostrę nie udaje mu się zapobiec jej śmierci w okropnych męczarniach. Po zakończeniu wojny Hannibal trafia do sierocińca. Tam dowiaduje się prawdy o swojej rodzinie we Francji, do której w końcu ucieka. Na miejscu zastaje żonę swego zmarłego wuja – piękną Japonkę, z którą, w miarę upływu czasu, łączą go coraz silniejsze więzi, aż w końcu zostają kochankami. Hannibal trafia w końcu na ślad swoich prześladowców i wyrusza ich śladem, znacząc tę trasę krwią.

„Hannibal. Po drugiej stronie maski” to próba odpowiedzi na pytanie kim był i dlaczego stał się tym, kim się stał Hannibal Lecter. Sama książka jest dość przyjemna w lekturze, z uwagi na język oraz wciągającą akcję. Trudno natomiast oceniać mi jak to się ma do poprzednich części, gdzie pokazany jest Hannibal już jako morderca i psychopata, jednak, z tego co widziałam, przeważają głosy krytyczne. W każdym razie jak na takie dzieło jest nieco zbyt mało klimatyczne; szczerze powiem, że po opowieści o początkach tego genialnego mordercy spodziewałam się większego poziomu napięcia.

Do zakupienia tutaj.

Dodaj komentarz