Idź i czekaj mrozów – słowiańska bajka

O czym jest ta książka?

Młoda dziewczyna zostaje bez swojego opiekuna. To od samego początku zapowiada kłopoty. Jednak nasza bohaterka wie, co kryje się w ciemnym lesie i nie zamierza z własnej woli narażać się na zjedzenie przez jakieś paskudztwo. Jednak w życiu rzadko wolna wola wystarcza do tego, aby czegoś uniknąć. Tak więc chcąc nie chcąc wychowanica opiekuna wioski prawie niepostrzeżenie zajmuje jego miejsce. Z mniejszym lub większym poparciem miejscowych. A kłopoty jakby tylko na to czekały i właśnie wtedy postanawiają ukazać się w całej swojej krasie. Najgorzej, że największy z nich jest także bardzo przystojny. Na tyle, by mimo wszelkich ostrzeżeń stać się obiektem sennych marzeń. A może i czegoś więcej? Bogowie jedni wiedzą, co z tego wyniknie, ale jakoś nikomu nie spieszy się do dzielenia informacjami.

Odnoszę czasem wrażenie, że powiedzenie „cudze chwalicie, swego nie znacie” szczególnie dobrze pasuje w odniesieniu do znajomości wierzeń i mitologii. Od początku edukacji stara się nas zafascynować mitami greckimi czy rzymskimi, opiewającymi obcych bogów i bohaterów. Jak niewiele jednocześnie mówi się o tym, w co wierzyli ludzie żyjący wcześniej na tych ziemiach. Chyba jedynie topienie Marzanny jest, i tak odchodzącym już w zapomnienie, elementem dawnych wierzeń, które zachowaliśmy. Noc Kupały – niby każdy coś tam o tym wie, lecz niewiele. A imprezy organizowane z tej okazji coraz bardziej zaczynają przypominać festiwale muzyki disco polo. Trochę szkoda, że w sumie spora część naszego było nie było dziedzictwa odchodzi w zapomnienie. Na szczęście ratuje nas literatura, która, jakby na przekór temu wszystkiemu, właśnie teraz zaczyna interesować się tymi tematami. Na kartach powieści zaczynają odżywać postaci i święta nieraz już zupełnie zapomniane. I to w takiej formie, że po prostu chce się to czytać.

Właśnie taką książką jest „Idź i czekaj mrozów” Marty Krajewskiej. Jej powieść przypomina nieco czytane nam w dzieciństwie bajki, w których magia miesza się z rzeczywistością, a bogowie niemalże przechadzają się pośród śmiertelników. Autorka zabiera nas do położonej w odosobnieniu wioski, w której dawne wierzenia nic nie straciły na swej mocy. Tam ludzie nadal żyją w rytmie narzucanym przez pory roku. Świętują i kochają, spierają się i godzą, a wszystko to w cieniu ruin zamku wilkarów i wiecznej obawie przed ich powrotem. Mówi o tym starożytne proroctwo i nikt nie śmie wątpić w jego prawdziwość. Na szczęście wioska posiada swojego opiekuna, który broni ich przed zakusami wszystkich istot kryjących się w mroku. Kiedy jednak i on ginie w nierównej walce w obronie wioski zaczynają się kłopoty. Młoda i niedoświadczona dziewczyna musi stawić czoła nie tylko kreaturom kryjącym się w mroku, ale także, a może przede wszystkim, ludziom mieszkającym w jej wiosce. W krótkim czasie uczy się więcej niż przez wszystkie lata spędzone u boku opiekuna. W tak zwanym międzyczasie wplątuje się w romans z potomkiem najbardziej znienawidzonej przez ludzi rasy potworów, nawiązuje przyjaźnie, ulega urokowi utopca i ugania się po okolicy za swoją niesforną krową. Zyskuje także szacunek i przychylność ludzi z wioski, jednak nawet i najbardziej życzliwi jej ludzie nie będą mogli pomóc w najważniejszej sprawie w jej życiu.

Ta książka jest magiczna. Nie tylko dlatego, że na jej kartach ożywają dawno zapomniane potwory i bóstwa. Ona po prostu wciąga czytelnika w siebie i nie puszcza aż do ostatniej strony. Napisana z wielką dawką humoru powieść składa się z wielu różnych wątków, które łączą się we wcale zgrabną całość. Można odnieść wrażenie, że każdy rozdział to odrębna historia, jednak wszystkie one zazębiają się ze sobą w bardzo subtelny sposób, dzięki czemu nie jest to zbiór opowiadań, lecz spójna powieść, przemyślana od początku do końca. Cudownie jest się zanurzyć w tym niezwykłym świecie, gdzie wszystko jest możliwe. A jednocześnie bohaterowie pozostają zwykłymi ludźmi. Nie popisują się swoją niezwykłością czy nieprzeciętnymi zdolnościami. Tak jak każdy z nas mają swoje marzenia i pragnienia, swoje smutki i słabości. Także pod względem fabuły książka może nas nie raz i nie dwa zaskoczyć. Jedno wydarzenie, choćby z pozoru najbardziej błahe i niewinne, staje się początkiem całkiem nowych wydarzeń, ma wpływ na to, co wydarzy się później. Ja poddałam się całkowicie urokowi, jaki rzuca na swoich czytelników ta książka i z niecierpliwością czekam na więcej!

Dodaj komentarz