J. Daniels „To, czego potrzebuję” – zaopiekuj się mną

Riley i CJ połączył w parę brat dziewczyny, który zaprosił oboje na swój ślub. Choć oboje wiedzieli nawzajem o swoim istnieniu już wcześniej, nigdy dotąd nie mieli okazji się poznać. CJ bardzo szybko odkrywa, że młodsza siostra jego przyjaciela jest piękną młodą kobietą, z którą chciałby spędzić nieco więcej czasu, już po zakończeniu ślubnych uroczystości. Wszystko zdaje się zmierzać w tym kierunku, gdyż para spędza ze sobą upojne chwile, korzystając z pobytu w wynajętnym domku. Sprawy komplikują się jednak, kiedy Riley wraca do domu, w którym czeka na nią, jak się okazuje, nie tak do końca były chłopak. Dziewczyna postanawia więc powrócić do dawnego życia i zapomnieć o przygodzie, jaką przeżyła z przystojnym policjantem.

Muszę szczerze przyznać, że książki z serii „Alabama summer” to moje guilty pleasure. Odkąd przeczytałam pierwszą część, opowiadającą o związku Mii i Bena, wiedziałam, że sięgnę po każdą następną, która się ukaże. Nic więc dziwnego, że kiedy dostałam propozycję recenzji „To, czego potrzebuję” bez wahania się zgodziłam. I nie żałuję ani trochę. Po przeczytaniu wszystkich pięciu części stwierdzam, że to właśnie Riley i CJ podbili moje serce najbardziej ze wszystkich par, których losy śledziłam czytając tę serię. Jest w tej książce coś takiego, co sprawiło, że czytało mi się ją na prawdę świetnie. Odpowiednie dawki romansu, erotyki i pewnych życiowych zawirowań – bowiem gdyby od początku szczęśliwie byli razem książka nie miałaby sensu – sprawiają, że losy tych dwojga śledzi się z prawdziwą czytelniczą przyjemnością.

Dzieje się tak głównie ze względu na Riley. Autorka przedstawiła ją jako nieco niepewną siebie młodą dziewczynę, która mimo to doskonale wie, czego chce od życia. Przynajmniej w kwestii wyboru drogi zawodowej, bo zdecydowanie jej życie uczuciowe nie należy do najbardziej uporządkowanych. Być może, gdyby nie CJ, którego spotkała przypadkiem na swoje drodze, nadal byłaby w związku z dotychczasowym partnerem. Pomimo tego, że nie był to zbyt udany czy szczęśliwy związek. Nie mówiąc już o tym, że jej starszy brat, Reed, miał jak najgorsze zdanie o wybranku jej serca. Miło jest jednak patrzeć, jak pod wpływem nowej znajomości Riley zmienia się w nieco bardziej dojrzałą wersję siebie. Choć nadal jest niezbyt pewna siebie, to jednak podobała mi się bardziej, niż na początku książki. Trochę wpływ ma na to również fakt, że zaprzyjaźnia się z dwiema innymi kobietami, które mieliśmy już szansę poznać we wcześniejszych częściach serii: Mią oraz Tess.

Podobały mi się wszystkie bez wyjątku części serii „Alabama summer”. Jedne bardziej, inne nieco mniej. Jednak, jak już wspomniałam, to właśnie „To, czego potrzebuję” jest moim wśród nich największym faworytem. Lubię w tej książce wszystko: głównych bohaterów, historię, jaka ich połączyła, a także ich życie pod jednym dachem. To, jacy są dla siebie nawzajem. A także fakt, że od początku wydają się wiedzieć, że są dla siebie stworzeni, lecz uparcie nie chcą tego przyjąć do wiadomości. Ta książka to taka kwitesencja lektury na zimowy wieczór, powieści czytanej pod kocem i z kubkiem ciepłej herbaty w ręku. Nie tylko przypomina nam o cieplejszych porach roku – w końcu to lato w Alabamie! – ale i o tym, że na świecie zawsze znjadzie się ktoś, kto będzie dla nas tą jedyną osobą. Kimś, kto potraktuje nas dokładnie tak, jak na to zasługujemy.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
3.5

Podsumowując:

Riley i CJ to chyba moja ulubiona para w cyklu „Alabama summer”.

1 Reply to “J. Daniels „To, czego potrzebuję” – zaopiekuj się mną”

  1. Cała seria jest naprawdę wciągająca, ale faktycznie – Riley i CJ mogą podbijać serca najbardziej. 🙂 „To, czego potrzebuję” jest dobrze wyważonym romansem, który świetnie się czyta.

Dodaj komentarz