Jadąc do Babadag – autostopem przez Europę

Książek podróżniczych jest oczywiście całe mnóstwo. Czasem mama wrażenie, że każdy, kto gdzieś pojedzie za chwilę musi opisać to w książce, czasem jedynie po to, aby zabłysnąć w mediach. Czasem jednak zdarza się trafić na perełkę wśród tego wszystkiego. I jedną z takich perełek, szkoda, że dość mało znaną, jest właśnie „Jadąc do Babadag”.

Autor w swojej książce opisuje w niesamowity sposób swoją podróż po krajach leżących na wschód od Polski. Dzieło składa się z przepięknych, wręcz pocztówkowych krajobrazów „namalowanych” prozą. Czytając Stasiuka widzimy ile się zmieniło, co nas ominęło i uświadamiamy sobie, jakie piękności mamy tak blisko nas. Odwiedzane przez niego miejsca nie są metropoliami, nie kuszą światłami, rozmachem, przepychem. Mają jednak w sobie jakąś przedziwną magię, której dziś ciężko szukać we współczesnym świecie.< To, co wyróżnia książkę Andrzeja Stasiuka od innych z tego zakresu literatury, jest właśnie jego niezwykła proza. Podczas swoich podróży widział wiele,  pisze jednak o tym z niezwykłą delikatnością i zrozumieniem, nieraz – także ze współczuciem. Ta książka budzi w człowieku odczucia podobne tym, które ma się podczas oglądania starego, zakurzonego albumu ze zdjęciami. Równie fascynujący jest ten czarno-biały świat starych zdjęć, co opisy zapomnianej Europy.

Dodaj komentarz