Jedyne dziecko – niezawiniona niesprawiedliwość

Wydaje się, że Lydia, Arthur oraz ich ośmioletni synek Robert stanowią wzór idealnej rodziny. Kobieta jest przekonana, że w końcu podjęła w życiu dobrą decyzję, wybierając właśnie jego na swojego męża i ojca dziecka. Jednak kiedy jego żądania w sprawie seksu stają się coraz bardziej agresywne i wyuzdane, Lydia zdaje sobie sprawę, że nie zna Arthura aż tak dobrze, jak się jej wydawało. Kiedy mu się sprzeciwia, a on ustępuje przez chwilę odczuwa ulgę i myśli, że jednak się pomyliła. A wtedy, jak grom z jasnego nieba, spada na nią świadomość, że mąż po prostu zmienił ofiarę i zamiast nad nią, znęca się nad ich synem.

Po odkryciu przerażającej prawdy Lydia natychmiast rozpoczyna walkę o wyrwanie niewinnego chłopca z rąk potwora. Z początku udaje jej się to, wymiar sprawiedliwości staje po jej stronie. Jednakże Arthur Danse jest nie tylko bezwzględny i okrutny. Kiedy wymaga tego sytuacja, potrafi pokazać się w jak najlepszym świetle, czyniąc z siebie niemalże bohatera. Sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że mały Robert jest tak zastraszony przez ojca, że dosłowne nie może wydusić z siebie słowa o tym, do czego jest zmuszany. Zwyrodnialcowi pomagają także rodzice, a zwłaszcza matka. Wiele wskazuje na to, że to właśnie oni w dużej mierze sprawili, że Arthur stał się właśnie takim człowiekiem.

Historia opisana w książce „Jedyne dziecko” jest na prawdę przerażająca. Dodając do tego warsztat literacki Jacka Kethuma oraz fakt, że do napisania tej powieści zainspirował go dokument obejrzany na HBO… Mieszanka ekstremalnie niszcząca nerwy czytelnika. Przede wszystkim ze względu na kreację bohaterów. Autor poświęcił im maksimum uwagi, dzięki czemu stają się jeszcze bardziej realni. To tak jakbyśmy czytali o kimś, kogo znamy. O sąsiedzie, przyjacielu. Kimś kogo znamy bardzo dobrze, jednocześnie nie wiedząc nic o nim. Przedstawienie historii zarówno z punktu widzenia oprawcy, jak i obu ofiar daje nam pełen obraz tragedii jaka rozegrała się w tej rodzinie. Trzeba przyznać, że powieść jest świetnie napisana i zmusza czytelnika do zastanowienia się ile jest takich przypadków, a my po prostu przechodzimy obojętnie obok nich, nie wiedząc bądź nie chcąc wiedzieć, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w takich idealnych rodzinach. Bo przecież są idealne. Każdy to widzi.

Dodaj komentarz