K. N. Haner „Ring girl” – trudny świat boksu

Eden to córka sławnego i niezwykle utytułowanego emerytowanego boksera. Jego kariera trenerska została brutalnie przerwana, kiedy była jeszcze małą dziewczynką. Oskarżenie o podawanie sterydów młodym zawodnikiem bez czyjejkolwiek wiedzy położyło jej kres. Dziś Eden jest studentką na uniwerystecie w Nowym Jorku i stara się trzymać z dala od wszystkiego, co związane jest z boksem. Najczęściej również od własnego ojca, którego problemy zawodowe przełożyły się na życie prywatne. Za namową swojego przyjaciela i z poczucia samotności łamie swoje postanowienie i idzie na galę boksu. Tam wpada na dawno niewidzianego Logana „Dante” Johnsona. Ich przypadkowe spotkanie rozpętuje nie tylko burzę medialną, ale również doprowadza do znacznego zaognienia konfliktu Eden z jej ojcem. Logan był jednym z zawodników, u którego stwierdzono doping, co sprawiło, że obie rodziny darzyły się nawzajem głęboką nienawiścią. Choć jest to związek oparty na kłamstwie, Logan i Eden brną w niego coraz dalej i dalej. W pewnym momencie jednak skomplikowana sytuacja wymyka się całkowicie spod kontroli, a tych dwoje będzie musiało zadecydować, czy stać ich na przebaczenie tej drugiej osobie w imię miłości.

„Ring girl” to moje pierwsze spotkanie z autorką K. N. Haner. I… Chyba spodziewałam się czegoś więcej po powieściach tej pani, którą poleca tak wiele osób. Nazwisko, które jest pseudonimem jak się okazało, sugeruje, że to autorka zagraniczna. Jednak podczas lektury szybko można się zorientować, że nie jest to tłumaczenie, a oryginał. Autorka starała się przenieść swoich czytelników do Nowego Jorku, gdzie rozgrywa się akcja powieści, nie da się jednak ukryć, że przede wszystkim zabrakło opisów miejsc i ulic. Pojawiają się jedynie pojedyncze nazwy, tak, aby fabuła była umieszczona w jakimś konkretnym miejscu. Ci jednak, którzy liczyli na spacer ulicami miasta, srogo się rozczarują. Opisy miejsc jednak to sprawa drugorzędna i nie ma większego wpływu na całokształt książki, można więc autorce wybaczyć te niedociągnięcia. Tym jednak, co najbardziej sugeruje polską autorkę ukrywającą się pod płaszczykiem zagranicznej anonimowości, są konstrukcje zdań. I to nieznośne powtarzanie pełnego imienia i nazwiska głównego bohatera. Wraz z pseudonimem. Myślę, że podanie go jeden raz wystarczyłoby w zupełności. Jednak nie samym językiem człowiek żyje (nawet podczas czytania książek), czas zatem przejść do innych części powieści.

O fabule „Ring girl” można powiedzieć, że jest dość schematyczna. Spotykją się przypadkiem, zakochują wbrew sobie i regułom narzuconym przez despotycznych ojców. Ażeby dodać wszystkiemu trochę dramatyzmu Julia zataja przed Romeem, że tak na prawdę jest członkiem wrogiej rodziny. Oparty na kłamstwie związek nie wróży świetlanej przyszłości i już od początku wiadomo, że kiedyś to wszystko po prostu musi się zawalić, bo przecież niemożliwe jest nieustanne ukrywanie w szafie sławnego w całym bokserskim świecie ojca. A kiedy prawda wyjdzie na jaw, pierwszą reakcją będzie założenie, że cały związek był fikcją mającą na celu złamanie kariery młodego boksera. Tak więc z tej strony zdecydowanie żadnych zaskoczeń. Tym, co okazało się niespodzianką jest natomiast fakt, że para nie od razu idzie do łóżka. Nie to, żeby nie chcieli, jednak ze względu na przygotowania Logana do zdobycia tytułu mistrzowskiego niezbyt wskazane są inne aktywności fizyczne niż trening. W końcu jednak zasady zostają złamane i trzeba przyznać, że dzieje się całkiem sporo. Plus dla autorki za nienachalne sceny i umiejętność opisywania wątku erotycznego ze smakiem.

Generalnie w książce „Ring girl” znaleźć można wszytstko. Lub prawie wszystko. Mamy więc tutaj dwóch despotycznych ojców, trzymających swoje potomstwo prawdziwie żelazną ręką. Pozornie nastawionych bojowo, lecz w głębi duszy niepewnych siebie i szukających pocieszenia w innych głównych bohaterów. Wątki erotyczno-miłosne oraz dramatyczne. Jest nawet zabójstwo! Wszystko to poskładane w spójną całość, okraszoną odpowiednią dawką napięcia i napisaną w taki sposób, że czyta się to niezwykle szybko. „Ring girl” była dla mnie taką typową letnią lekturą, przy której można się po prostu odprężyć. Zdecydowanie mnie nie zafascynowała, nie zapałałam też jakąś wielką miłością do dwójki głównych bohaterów. Jeśli miałabym podsumować tę powieść jednym słowem, powiedziałabym, że jest po prostu średnia. Nie wyróżnia się jakoś specjalnie ani w dobrą ani w złą stronę. Mogłabym ją polecić tym, którzy szukają lekkiego romansu z domieszką erotyki i dramatu osadzonego w dość niecodziennej scenerii walk bokserskich.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
2.3

Podsumowując:

Łatwa i szybka lektura.

Dodaj komentarz