Kaznodzieja – zagadki kryminalne po szwedzku cz.II

I znów wracamy do Fjällbacki. Pewnego pięknego letniego ranka mały chłopczyk pobiegł bawić się tam, gdzie mu zabraniano: do Wąwozu Królewskiego. To co tam znajduje, okaże się być dla niego takim wstrząsem, że już nigdy nie pójdzie bawić się w żadne inne zakazane miejsce, a od Wąwozu będzie się trzymał z dala na długo.

Tym razem policjanci z Tanumshede będą mieli nie lada orzech do zgryzienia. Oprócz zwłok młodej dziewczyny, dokładnie pod jej ciałem, znaleziono kości dwóch innych kobiet. Zaginęły one bez wieści dwadzieścia lat temu. Przypadek? Skąd ktoś miałby wiedzieć, że akurat w tym miejscu zostały złożone ciała tych kobiet? I dlaczego złożył ciało zamordowanej dziewczyny właśnie tam, na dwóch innych? Te pytania nurtują niemal do samego końca powieści. Tym razem Erika nie pomaga czynnie w śledztwie Patrikowi, bowiem jest… w zaawansowanej ciąży! Niemniej „Kaznodzieja” świetnie radzi sobie bez niej. A właściwie z nią w tle, gdyż i wątek Eriki i tego co robi, przebywając w domu, przewija się co jakiś czas.

Druga część sagi, jak dla mnie, jest dużo ciekawsza od pierwszej, mimo, iż obie przeczytałam jednym tchem. Tutaj znajdziemy o wiele więcej napięcia, ciekawsze postaci, szczególnie tytułowego kaznodziei. Autorka funduje nam również wyprawę w najciemniejsze zakamarki ludzkiego umysłu, wycieczkę po krainie cierpienia zmieszanego z niemalże uwielbieniem. Na uwagę zasługuje tutaj udane połączenie wątków w teraźniejszości i przeszłości, minusem zaś są te miejsca, w których odwiedzamy ciężarną Erikę, bowiem książka w tych miejscach staje się nieco nudnawa. Lecz pomimo tych kilku niedociągnięć książka zdecydowanie zasługuje na polecenie. Jednak tych, którzy nie sięgnęli jeszcze po pierwszą część, ostrzegam, że może się nie spodobać. Jakkolwiek zdarzenia nie są wprawdzie jakoś bardzo powiązane ze sobą, jednak poznanie bohaterów wcześniej nastawia nas do nich inaczej w kolejnej części.

Dodaj komentarz