Kiedy będziemy deszczem – historia pewnej miłości

O czym jest ta książka?

Inga de Graaf, żona i matka dwójki dzieci, wychodzi pewnego dnia na spacer z psem, z którego już nie wraca. Zaniepokojony mąż zgłasza jej zaginięcie na policję. Służby są bezradne – wydaje się, że kobieta znikła bez śladu. Jedyną użyteczną poszlaką zdają się być maile wysłane przez nią do przyjaciółki, z których żaden nie doczekał się wiadomości zwrotnej. Historia, którą opowiadają te listy przedstawia zupełnie inny obraz Ingi, mroczny i pełen tajemnic. Czy jednak to wystarczy do jej odnalezienia?

„Kiedy będziemy deszczem” to zdecydowanie nietypowa książka. Po przeczytaniu opisu wydawało mi się, że to będzie powieść sensacyjna, może lekki thriller, generalnie skupiający się na poszukiwaniach zaginionej młodej kobiety. A tu niespodzianka! Dostałam do ręki książkę, w której narratorką jest właśnie zaginiona. Opowiada nam o swoim życiu, tak różnym od młodzieńczych wyobrażeń. O problemach i rozczarowaniach. O drobnych przeciwnościach, które składają się na jedno wielkie nieszczęśliwe życie. I w całym tym nieszczęściu nagle pojawia się on. Dużo młodszy, zupełnie inny, niepokojąco przyciągający właśnie z powodu tego, co ich różni. To dzięki niemu wszystko staje się trochę lepsze, trochę łatwiejsze, trochę bardziej znośne. Niespodziewanie dla samej siebie Inga odkrywa, że czuje do tego niezwykłego chłopaka coś więcej niż powinna. Mimo, że wie, czym to się może skończyć, w końcu ulega temu uczuciu.

Podobało mi się to niekonwencjonalne dość podejście do tematu. Zamiast skupiać się na samych poszukiwaniach i próbach rozwikłania zagadki zaginięcia, autorka zaproponowała nam poszukiwanie odpowiedzi na pytanie dlaczego? Sprawiła, że wydarzenia, które doprowadziły do zaginięcia Ingi stały się znacznie ważniejsze, niż sam fakt jej nieobecności. I to, moim zdaniem, był bardzo dobry pomysł, który na dodatek poszedł w parze z dobrym wykonaniem. Autorka potrafi czytelnika zaciekawić i wciągnąć w poszukiwanie skrawków odpowiedzi rozrzuconych gdzieś pomiędzy opisami codziennego życia bohaterki. Tajemnice, skryte za fasadą normalności i zwyczajności aż do granic nudy. Skryte namiętności, które nie mają prawa nigdy ujrzeć światła dziennego. Niedopowiedzenia i wyznania ukryte pomiędzy znaczeniami. Wszystko to składa się na pasjonującą lekturę, z ciekawą fabułą, która wymaga od czytelnika czegoś więcej niż tylko biernego śledzenia akcji podczas przewracania kolejnych stron lektury. Powieść wymagająca i zaskakująca, dokładnie taka, jaką dobra książka być powinna.

Ciekawie też przedstawiają się postaci tego dramatu. Oprócz ogólnego ich nakreślenia, autorka nie zawracała sobie głowy ich opisywaniem. Jedynie w przypadku Ingi poznajemy co nieco z jej przeszłości. O dziwo, nie oznacza to wcale, że bohaterowie są płascy czy wręcz niemal nieobecni, jak to się czasem zdarza. Raczej jest tak, że poznajemy tylko te fakty, które chcą nam zdradzić. Jakby tylko to było czytelnikowi potrzebne do zrozumienia sytuacji. Jest to na prawdę ciekawy zabieg, ponieważ dokładnie tak to wygląda przecież, kiedy poznajemy kogoś nowego. W tym wypadku poznajemy bohaterów w taki sam sposób, w jaki oni poznają siebie nawzajem. Nie ma większego znaczenia ani przeszłość, ani nawet przyszłość. Liczy się tylko to, co dzieje się tu i teraz. Muszę przyznać, że dzięki wszystkim tym raczej nietypowym zabiegom książka jest na prawdę fascynującą lekturą.

Dodaj komentarz