Kocham cię prawie aż po śmierć – fatum powieści dla nastolatek

Nie wiem sama do końca za bardzo jak to się dzieje, że ostatnio trafiam na książki bardziej odpowiednie dla słodkich szesnastek niż dla mnie. No ale cóż poradzić, skoro jak już zacznę czytać to nie potrafię przerwać i tak brnę dalej w to wszystko. Chociaż tym razem muszę przyznać, że książka „Kocham cię prawie aż po śmierć” trochę mnie, na końcu co prawda, ale zawsze, zaskoczyła. Poza tym jednym momentem książka raczej łatwa w odbiorze i dość przewidywalna w swojej strukturze. Wciąż te same żenujące problemy, no i oczywiście wampiryzm, magia i takie tam. Nic nowego w sumie autorka tu nie wniosła. Chwała jej za to, że chociaż się lekko czyta.

Zaskoczyła mnie tym, że potrafiła pokazać zmianę jaka zaszła w bohaterce pod wpływem wydarzeń, które nagle zwaliły jej się wszystkie jedno po drugim na głowę, zostawiając w niej niezły zamęt. Jest to o tyle fajne, że książka, która przez większość swojej objętości była opowieścią o naiwnej młodej dziewczynie przeżywającej wszystko to, przez co przechodzą nastolatki, nagle okazuje się zawierać w sobie coś więcej niż to powierzchownie widać.

Tak poza tym, to zdecydowanie polecam przeczytać tę książkę jak się ma te -naście lat. Myślę, że dziewczynom spodoba się takie coś w typie „Pamiętnika księżniczki” (jak ja się tym kiedyś zaczytywałam!) tylko w takiej bardziej im bliższej wersji, czyli zawierającej wampiry i inne dziwne stworzenia. Starszym czytelniczkom chyba bym jej nie poleciła. Chyba, że ktoś chciałby się pośmiać z infantylnych problemów, którego chłopaka wybrać (a może być tak z oboma na raz? rozwiązanie dobre jak każde inne ostatecznie). Panów nie podejrzewam o czytanie tego typu literatury, więc im w ogóle nie polecam. 😀

Dodaj komentarz