Kredziarz – zagadka sprzed lat

O czym jest ta książka?

Jest rok 1986. Upalne wakacje w niewielkim miasteczku. I grupa przyjaciół wykorzystująca wolność najlepiej jak się da. To właśnie wspomnienia tamtego lata snuje Ed, kiedy dwadzieścia lat od tamtych wydarzeń otrzymuje tajemniczą przesyłkę. Rysunek człowieka z pętlą na szyi oraz dołączony do niego kawałek kredy. Tylko tyle i aż tyle wystarczyło, żeby wszystko, co działo się tamtego lata, powróciło. Dorosły już Ed nie tylko wspomina tamten czas, ale próbuje również dowiedzieć się, co takiego się wtedy wydarzyło. Oraz co przytrafiło się Mickeyowi, który utopił się w rzece tuż po ich spotkaniu po latach. Czyżby wydarzenia z przeszłości znów dały o sobie znać?

Książka „Kredziarz” to doskonały przykład świetnego debiutu. Powieść jest dopracowana, fabuła trzyma w napięciu do ostatniej strony, a postaci ożywają podczas czytania. Przyznam szczerze, że patrząc na całą tę marketingową otoczkę, jaka towarzyszy premierze, spodziewałam się czegoś znacznie gorszego. Zaskoczenie bardzo, bardzo pozytywne. I, nie ukrywam, równie duży apetyt na kolejne pozycje pióra tej autorki. Jak dla mnie dodatkowym plusem było również to, że autorka wyraźnie sięga po klasyków tego rodzaju prozy. Ale w takim pozytywnym bardzo sensie. Zamiast powielać ich styl czy schematy, wciąga je w swoją powieść i odmienia zgodnie z własnym pomysłem. Innymi słowy, czerpie to, co najlepsze dla książki i potrafi opowiedzieć to swoimi słowami. Jako wielka fanka Kinga oraz Ketchuma bardzo te literackie smaczki doceniam. Wplątanie dzieciaków w jakieś dziwne sprawy, narracja dorosłego mężczyzny wspominającego swoje dzieciństwo. No i oczywiście zagadkowe wydarzenia, które ciężko jest racjonalnie wytłumaczyć. Wszystko to razem tworzy naprawdę niezwykły klimat i sprawia, że książka jest aż tak dobra.

Czytanie tej książki to była czysta przyjemność. Autorce udało się stworzyć bardzo mroczną, duszną atmosferę, która towarzyszy nam od któregoś momentu lektury. Bo na początku wszystko wydaje się być sielskim obrazkiem: wakacje, dzieci bawiące się na dworze… Później zaczynamy obserwować coraz więcej i więcej niepokojących zdarzeń, pozornie zupełnie ze sobą nie związanych, ale jakoś podskórnie przeczuwamy, że to powiązanie jest. Groza staje się tym większa, że prowadzona równolegle narracja opisuje wydarzenia zarówno z przeszłości (rok 1986), jak i teraźniejszości (rok 2016). A czytelnik nabiera coraz większej pewności, że wszystko to ma jakiś, jeszcze nie poznany, wspólny mianownik. Dodatkową zaletą jest to, że obie narracje prowadzi ta sama osoba. Wejrzenie dorosłego w świat własnego dzieciństwa spisuje się tutaj znakomicie. Pozwala na stworzenie o wiele szerszego kontekstu. A także zrozumienie pewnych aspektów sprawy, które dla dziecka były niejasne bądź nieistotne.

Trzeba przyznać, że autorka „Kredziarza” świetnie manipuluje czytelnikiem. Celowo stwarza pozory, sprowadza nas na drogę, którą w swoim czytelniczym zadufaniu uznajemy za jedyną słuszną. Podrzuca nam obrazy, które można interpretować na różne sposoby, jednocześnie podpowiadając dyskretnie, abyśmy odebrali je tak, jak ona sobie tego życzy. A wszystko po to, by po jakimś czasie udowodnić, że wszystko to było jedynie ułudą, efektem stworzony de facto przez nas samych. To samo tyczy się trzymania w napięciu. Gdy już wydaje nam się, że rozwiązaliśmy zagadkę, stajemy się nieco mnie uważni. Odprężamy się. Ostatecznie to już koniec książki, co jeszcze może się wydarzyć? I w tym właśnie momencie następuje trzęsienie ziemi, po którym zbieramy szczęki z podłogi i kręcimy głową z niedowierzaniem. Bardzo mi się spodobał ten zabieg, który potwierdza, że nie warto czytać zakończenia książki na początku, bo można sobie popsuć całą zabawę. Jedyny minus, który w gruncie rzeczy jakoś bardzo rażący nie jest, to nieco zbyt ubogie słownictwo, jak na tak bogatą i przemyślaną fabułę. Niemniej jednak gorąco polecam. Książka jest świetna i z pewnością nie będziecie jej lekturą zawiedzeni.

3 komentarzy

  1. książkowa says: Odpowiedz

    Obietnica ciekawego zakończenia sprawia że odczuwam coraz silniejszą potrzebę posiadania tej książki 😀

  2. Jestem niesamowicie ciekawa tej książki 😀 Głównie właśnie przez te podobieństwa do Kinga, które słyszałam nie tylko od ciebie. Nie mogę się doczekać aż będę miała możliwość przeczytania jej!

  3. Julka says: Odpowiedz

    książkę przeczytałam i jestem zachwycona,,teraz mam przed oczami następny wspaniały thriller „czwartą małpę”

Dodaj komentarz