Kruk – każdego można zmanipulować

O czym jest ta książka?

Na plaży w Jelitkowie zostaje odnaleziony wór z wołowej skóry, a w nim zwłoki mężczyzny, który zaginął już jakiś czas temu. Sprawę z rąk doświadczonego starszego kolegi przejmuje młoda pani prokurator, a na współpracownika z policji wybiera komisarza Kruka. Sława policjanta, choć niezbyt pochlebna, wydaje się być wystarczającym wytłumaczeniem tego postępowania, więc zostaje on ściągnięty z przymusowego urlopu i włączony do sprawy. Szybko przekonuje się, że komuś bardzo zależy na tym, aby śledztwo zostało jak najszybciej zakończone, a jako sprawcę wskazano zmarłego w wypadku brata zamordowanego. Komisarz Sławek Kruk nie jest jednak człowiekiem, którego łatwo jest zmanipulować czy zastraszyć. Tym bardziej, że na jaw wychodzą nowe fakty, przeczące tej zbyt idealnej by mogła być prawdziwa teorii.

Stereotypowy policjant występujący w przeciętnym kryminale, bez różnicy czy to mężczyzna czy kobieta, zwykle jest zmęczonym życiem i pracą człowiekiem z problemem alkoholowym. Jestem w stanie zrozumieć takie podejście do sprawy, niemniej nie zmienia to faktu, że w którymś momencie robi się po prostu nudne. Dlatego ucieszyłam się, że komisarz Kruk, czyli główny bohater powieści, jaką miałam okazję właśnie przeczytać, takim stereotypowym gliną na szczęście nie jest. Ma za to inny problem – zdarza mu się być zbyt agresywnym w stosunku do przesłuchiwanych osób. Z tego też powodu zostaje wysłany na przymusowe wakacje. Pobicie niewinnego człowieka podczas przesłuchania na komisariacie nie jest pożądanym zachowaniem ze strony instytucji, która, bądź co bądź, ma obywateli chronić, a nie narażać na uszczerbek na zdrowiu. Pomimo tych problemów jest jednym z najlepszych śledczych, chociaż to głównie z ich powodu zostaje włączony do śledztwa w sprawie morderstwa. Generalnie jednak jest to postać, której nie można nie lubić. Widać, że zna się na tym co robi, a i jego dążenie do odkrycia prawdy jest godne uwagi. Zamiast poddać się naciskom ze strony pani prokurator, z którą przyszło mu współpracować, stara się dotrzeć do najgłębszego dna całej sprawy. Nawet za cenę swojej kariery. Widać, że jest człowiekiem oddanym temu co robi, a to zawsze wzbudza mój szacunek. Oprócz tego komisarz skrywa jakieś mroczne sekrety z przeszłości, o których niestety za wiele nie wiemy. Nie ma jednak wątpliwości, że te wydarzenia ukształtowały go takim, jaki jest teraz.

Chociaż niewątpliwie komisarz Kruk jest w tej powieści postacią centralną, także inni bohaterowie warci są chociażby wzmianki o nich. Jest to bowiem niezwykle ciekawe towarzystwo. Mamy więc tutaj bardzo młodą panią prokurator, córkę polityka o wielkich wpływach. Mamy mafijnego bossa oraz jego prawą rękę. Mamy w końcu rodzinę pewnego biznesmena, niepełną, bo brak w niej czułej dłoni matki. Choć z pozoru wydaje się, że nic ich nie łączy, to jednak w toku śledztwa zaczynają ujawniać się ślady prowadzące od jednych do drugich i z powrotem. Jest tym bardziej interesująco, że autor postanowił każdą z tych postaci obdarować niepowtarzalnym rysem osobowości. Nie są to więc po prostu bohaterowie poboczni, nakreśleni kilkoma słowami, mający robić wyłącznie za tło dla pana komisarza. I całe szczęście, ponieważ sprawia to, że powieść staje się dużo bardziej intrygująca. Widać, że autor nie lekceważy inteligencji swoich czytelników i nie pozostawia ich z płaskimi postaciami, które nie wzbudzają zbyt wielu emocji. Wręcz przeciwnie: są jak aktorzy znający się na swoim fachu. Potrafią przyciągnąć uwagę i z całą pewnością nie pozwolą się nudzić czy choćby na chwilę zdekoncentrować. Zbyt wiele mogłoby umknąć uwagi czytelnika z tego, co rozgrywa się na kartach tej powieści.

Oprócz postaci, co oczywiste, spodobał mi się także styl pisania tego autora. Fabuła meandruje pomiędzy prawdą i kłamstwem, coraz bardziej mącąc obraz całej sprawy. Samo zakończenie jest zaś ukoronowaniem wszystkich wysiłków autora, żeby uczynić tę książkę jak najbardziej atrakcyjną dla czytelnika. Po cichu liczę, że liczne nawiązania do przeszłości głównego bohatera oraz nie do końca rozwiązany wątek, który pojawia się na samym końcu książki sugerują jakiś dalszy ciąg, który w przyszłości nastąpi. Przyznam szczerze, że bardzo polubiłam komisarza Kruka i nie miałabym nic przeciwko ponownemu spotkaniu z tym bohaterem.

1 komentarz

  1. Kruk ma bardzo fajne nazwisko 😉 Nie mam pojęcia, czy sięgnę po tę książkę, bo ostatnio nie często czytam kryminały, Zrobiły się zbyt przewidywalne i przez to się znudziły.

Dodaj komentarz