L. A. Casey „Keela” – walka z przeszłością

O czym jest ta książka?

Alec marzy o domu, ślubie i dzieciach. Im szybciej, tym lepiej. Natomiast Keela nie jest pewna, czy odpowiada jej tempo w jakim rozwija się ich szalony związek. Po tym, co wspólnie przeżyli nic dziwnego, że ich relacja jest aż tak intensywna. Jednak tamte wydarzenia kładą się również cieniem na aktualnym samopoczuciu Keeli. Dziewczynę dręczą bowiem koszmary związane z tamtymi wydarzeniami. Na dodatek nie potrafi powiedzieć swojemu ukochanemu o tym, co tak właściwie dzieje się właśnie w jej głowie. Zbyt martwi się o to, aby nie zranić jego uczuć. Jednak jak długo będzie w stanie utrzymywać w sobie wszystkie te emocje?

„Keela” to uzupełnienie tomu drugiego serii Bracia Slater. Krótka opowieść o dalszych losach dwójki głównych bohaterów, których mieliśmy okazję poznać w tomie „Alec”. Oboje robią wszystko, by zapomnieć o przeszłości wreszcie rozpocząć wspólne życie wolne od tego, co się w niej wydarzyło. Keela jednak ma poważny problem z poradzeniem sobie z tym. Dręczące ją koszmary nie pozwalają zapomnieć o tym, co przeżyła. Zdają się również odzwierciedlać jej wąptliwości względem samej siebie. Niepewna siebie i tego, czy zasługuje na bycie z ukochanym, dziewczyna zdaje się być w coraz gorszej kondycji psychicznej. Na domiar złego nadchodzi wreszcie dzień przeprowadzki. Której Keela zdaje się w ogóle nie chcieć. Cóż jednak ma powiedzieć, skoro jej bogaty chłopak już zdążył kupić im dom? Po raz kolejny dziewczyna ukrywa swoje prawdziwe uczucia tylko po to, aby nie sprawić mu przykrości. Lub nie dać mu powodu do porzucenia jej.

Autorka w tym połówkowym tomie postarała się zawrzeć tak dużo emocji, jak to tylko było możliwe. Niespodziewane zwroty akcji zaskakują czytelnika na każdym kroku. Jednak tym, co najbardziej mi się tutaj podobało było poznanie nieco bliżej samej Keeli. Zdecydowanie nie jest to już ta sama bohaterka, którą poznaliśmy w tomie „Alec”. Tutaj dziewczyna jest wyraźnie inna. Widać, że traumatyczne wydarzenia, w których uczestniczyła odcisnęły na niej swoje piętno. Ciężko jest jej na powrót uwierzyć w samą siebie oraz w to, że jej związek z ukochanym jest relacją dwojga równoważnych sobie ludzi. Z tego powodu mam wrażenie wynikają wszystkie jej problemy. Oraz z tego, że utrzymuje Aleca w bańce nieświadomości co do tego, co tak właściwie dziewczyna przeżywa. W pewnym sensie dzięki temu załamaniu staje się bliższa czytelnikowi (czy też czytelniczce). Jest w niej coś tak kruchego i bezbronnego, że po przeczytaniu „Aleca” ciężko jest uwierzyć, że to wciąż ta sama Keela o ciętym języku, która na wszystko potrafiła znaleźć odpowiedź i postawić się każdemu.

W pewnym momencie, trzeba to sobie szczerze powiedzieć, tych wszystkich emocji i zwrotów akcji zrobiło się jednak trochę zbyt dużo. Jestem w stanie zrozumieć, że autorka chciała w tym tomie podsumować w pewnym sensie związek Keeli i Aleca, jednak wprowadziła zbyt dużo zamieszania. Choć to raczej miało wprowadzić element niecierpliwego oczekiwania na dalsze wydarzenia opisane w kolejnych tomach serii. Dramatyczne zakończenie najprawdopodobniej miało zachęcić czytelników do sięgnięcia po kolejne części. Myślę, że nie było to aż tak bardzo konieczne, ponieważ seria potrafi obronić się sama i nawet bez tego „mrożącego krew w żyłach” finału kolejne części będą niezbędną lekturą po przeczytaniu dwóch pierwszych części. Tak czy inaczej „Keela” sama w sobie była ciekawym dodatkiem do tomu drugiego i, jak już wspomniałam, rzuciła nieco nowego światła na postać dziewczyny. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników i miłośniczek serii Bracia Slater.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
3.5

Podsumowując:

Dość zaskakujące uzupełnienie drugiego tomu serii.

Dodaj komentarz