Lifeblood. Krew życia – wspaniałe Drugie Życie

O czym jest ta książka?

Pierwsze Życie Ten Lockwood skończyło się dość gwałtownie. Na szczęście zdążyła sprzymierzyć się z Trojką, więc zamiast trafić do Wielu Końców zaczyna szkolenie w swojej krainie. Nie wszystko jednak układa się tak, jak to sobie wymarzyła. Niechęć ze strony Trojkan, podejrzenia i nienawistne spojrzenia to teraz jej codzienność. Do tego dochodzi wielka odpowiedzialność i presja ze strony środowiska. A wśród tego wszystkiego kryje się młoda, zakochana dziewczyna. Cierpiąca z powodu tego, że nie może być ze swoim chłopakiem, mimo iż bardzo tego pragnie. Wszystko to razem sprawia, że Ten jest coraz ciężej. Poradzi sobie z tym, czy załamie się pod wpływem tego wszystkiego co na nią niespodziewanie spadło?

Po śmierci życie Ten wywraca się do góry nogami. Ponieważ dokonała wyboru, trafia do Trojki, gdzie spotyka całkiem sporą część swojej rodziny. Jednak nie wszyscy są dla niej życzliwi. Zakochanie się w chłopaku sprzymierzonym z Miriadą zdecydowanie nie poprawia jej wizerunku. Musi więc ciężko zapracować na to, aby zdobyć szacunek Trojkan. Kiedy w końcu jej się to udaje i tak nie jest łatwo. Odpowiedzialność, jaka wiąże się z byciem jedynym Przewodnikiem, ciągła niedoskonałość, utrata bliskich… Wszystko to wydaje się być zbyt wielkim ciężarem dla tak młodej dziewczyny. Na szczęście jest kilka osób, które niezmiennie wspierają ją we wszystkim, co robi. Wielką pociechą jest również fakt, że znów może zaufać Killianowi. Z drugiej strony widywanie się z nim jedynie od czasu do czasu też nie jest rozwiązaniem idealnym. Tym bardziej, że będąc po przeciwnych stronach barykady fizycznie nie mogą być ze sobą. Światło zawsze będzie odrzucało Cień. Tym czasem walka pomiędzy obiema krainami staje się coraz bardziej zacięta. Konflikt eskaluje dzięki odkryciu Miriady, jakim jest Półcień. Wykorzystują zakażone osoby, by manipulować poczynaniami Trojki. Atmosfera się zagęszcza, tym bardziej, że po stronie Światła znalazł się szpieg Ciemności.

Ten Lockwood generalnie nie jest bohaterką, którą można polubić od pierwszej strony powieści. Przynajmniej w moim wypadku tak nie było. Niemniej jednak muszę szczerze przyznać, że podoba mi się zmiana, jaka nastąpiła w jej charakterze po Pierwszej Śmierci. Odkąd trafiła do Trojki, nie jest już tą samą zagubioną dziewczynką z obsesją na punkcie liczb, co w pierwszym tomie. Jej zmiana wpływa pozytywnie nie tylko na postrzeganie jej samej, ale również na całość powieści. Czyta się ją bardzo przyjemnie i szczerze doceniam to, co się tutaj wydarzyło. Tym bardziej, że fabuła przynosi dość niespodziewane zwroty akcji. Dotąd bowiem obie krainy ścierały się w drobnych potyczkach, nigdy na większą skalę. Teraz zaś Miriada dąży do tego, aby przejąć całą Trojkę i bynajmniej nie przebiera w środkach. Tak jak już mówiłam w środku tego wszystkiego znajduje się Ten. Która oprócz presji, musi jeszcze radzić sobie z bólem po stracie bliskich osób. I konsekwencjami tego, że zakochała się w chłopaku z drugiej strony barykady. Z wyrzutami sumienia związanymi z zabijaniem jednych i drugich. Nawet nie wyobrażam sobie, jak silnym psychicznie człowiekiem trzeba być, aby sobie z tym wszystkim poradzić.

Muszę przyznać, że z niecierpliwością będę teraz czekać na ciąg dalszy tej historii. Autorka pokazała, że potrafi pisać świetne powieści i „Lifeblood. Krew życia” naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Rozwój fabuły oraz głównej bohaterki są moim zdaniem bardzo dobrym atutem, by polecać tę książkę do przeczytania innym. Tym bardziej to doceniam, bo niestety nie każda kontynuacja wnosi aż tyle do całości serii, co właśnie ta. Najwyraźniej mam ostatnio szczęście do czytania kolejnych części rozpoczętych jakiś czas temu cykli. Kolejnym plusem powieści jest również sama eskalacja konfliktu pomiędzy Miriadą i Trojką. Dodaje w pewnym sensie smaczku wszystkiemu, co dzieje się wokół głównej bohaterki. No i zdecydowanie nadaje tempa akcji. Bardziej dojrzała Ten. Rozwój fabuły w ciekawym kierunku. Dość niecodzienne podejście głównej bohaterki do pełnionej przez nią roli. Jak dla mnie „Lifeblood. Krew życia” jest dobrą powieścią sama w sobie. Trudno się tu doszukać jakichś minusów. Jako kontynuacja jest wręcz znakomita.

Dodaj komentarz