Lilja Sigurdardóttir – trylogia Reykjavik Noir

„Pułapka”

Sonja miała dom, kochającego męża i wspaniałego synka. Wszystko to straciła w jednej chwili, kiedy to jej mąż wraz z małym Tomasem, przyłapał ją w łóżku z kobietą – jedną z jego wpółpracownic. Zdesperowana, pozbawiona środków do życia kobieta wpada w pułapkę – zaczyna przwozić niewielkie ilości narkotyków. Ku jej zdumieniu idzie jej to nadzwyczaj sprawnie. Jej przykrywką jest firma komputerowa, oczywiście zupełnie fikcyjna. Pod pretekstem wyjazdów biznesowych Sonja wyjeżdża za granicę po to, by wrócić z ładunkiem kokainy. Pomimo dobrych rezultatów, a może właśnie ze względu na nie, kobieta plącze się w narkotykową sieć coraz bardziej i bardziej. Niestety, w ten sposób oddala się również od niej wizja powrotu do normalnego życia i odzyskania praw do opieki nad synem, na czym zależy jej najbardziej na świecie. Zdesperowana tym, co udało jej się odkryć postanawia postawić wszystko na jedną kartę i uciec jak najdalej, byle tylko zapewnić Tomasowi bezpieczeństwo.

„Sieć”

Ucieczka spod wpływów narkotykowej mafii okazuje się być rozwiązaniem jedynie tymczasowym. W pewnym momencie dochodzi do tego, czego Sonja obawiała się najbardziej: jej były mąż znalazł sposób by ją odnaleźć i sprowadzić z powrotem na Islandię. Sieć zaciska się wokół niej coraz bardziej. Jej eks odciął ją niemal zupełnie od widzenia się z dzieckiem. Jej narkotykowi przełożeni naciskają coraz bardziej. Jednak Sonja się nie poddaje i nieustępliwie dąży do tego, aby wyeliminować konkurencyjnych kurierów, którzy mogą zagrozić jej pozycji w biznesie, a co za tym idzie, zmienić warunki umowy jaka ją obowiązuje. Jej działania owocują tym, że w końcu nawiązuje współpracę z żoną jednego z dostawców kokainy. Jednak ta „przyjaźń” nie wróży dla Sonji nic dobrego.

„Klatka”

Od ostatniego spotkania Agli i Sonji minęło trochę czasu. Teraz „banksterka” odsiaduje swój wyrok w nowowybudowanym więzieniu. Im bliżej do daty zwolnienia warunkowego tym kobieta zaczyna odczuwać większy niepokój związany z wyjściem na wolność. Jej desperacka próba samobójcza kończy się jednak niepowodzeniem. Wszystko zmienia się, gdy wraca ze szpitala do szarej więziennej codzienności. Podczas jej nieobecności pojawia się nowa dziewczyna, która z jakiegoś powodu budzi w Agli dawno zapomniane uczucia. Antidotum na strach przed przyszłością poza więziennymi murami okazuje się również praca. Kiedy przedstawiciel kilku wielkich międzynarodowych koncernów zwraca się do niej z propozycją zostania ich konsultanktą kobieta nie zastanawia się nawet chwili i bez wahania rzuca znów w wir biznesowych intryg.

#1
Pierwsza część tej trylogii szczerze mnie wciągnęła. Spodobało mi się to, że autorka stworzyła tak ciekawą postać. Sonja – przykładna żona i oddana matka – nie boi się rzucić na nieznane wody jakimi jest związek z inną kobietą. Choć konsekwencje jej romansu wpędzają ją w pułapkę zależności od narkotykowej mafii nie żałuje niczego. Spodobało mi się to feministycznie przewrotne odwrócenie ról: to mąż odkrywa, że jego żona ma romans. Na dodatek z inną kobietą. Również ciekawe było to staranne odgraniczanie życia uczuciowego i pracy jakie przejawiają obie kobiety. Sonja za nic nie przyznałaby przed swoją kochanką, że z powodu ich romansu została przemytniczką narkotyków i regularnie dostarcza duże ilości kokainy na islandzki rynek. Agla z kolei również ma swoje na uszami. Oficjalne śledztwo jakie się przeciwko niej toczy to jedynie wierzchołek góry lodowej przestępstw bankowych, jakie ma ona na koncie. „Pułapkę” czytałam z zapartym tchem, śledząc uważnie wszystkie wątki pojawiające się w powieści. Muszę przyznać, że bardzo mnie ten islandzki thriller wciągnął wobec czego sięgnęłam niezwłocznie po część drugą, by przekonać się, jak dalej potoczą się losy bohaterów.

#2
„Sieć” niestety stanowiła pewne rozczarowanie. Po na prawdę dobrym otwarciu, jakim była „Pułapka” kolejna część, muszę to szczerze przyznać, nieco mi się ciągnęła. Miałam to niemiłe wrażenie, że spokojnie części pierwszą i drugą dałoby się zamknąć w jednej powieści. Coś ciekawego zaczęło się dziać dopiero mniej więcej w połowie książki, kiedy Sonja szukając ucieczki ze swojej pułapki, wplątała się w nią jeszcze bardziej. W jej związku z Aglą układało się dokładnie tak, jak wcześniej czyli co jakiś czas się rozstawały po to tylko, żeby znów do siebie wrócić. Prawdę mówiąc postać Agli była nieco irytująca w tych scenach. Budowana jako bezwględna bizneswoman, przy swojej kochance stawała się niepewna i roztrzęsiona. Niemniej jednak warto było się przebić przez męczącą pierwszą połowę książki ze względu na intrygi, jakie przygotowała autorka w dalszej części. Sonja jest na prawdę bardzo interesującą postacią, a to, co przeszła odkąd wpadła w sieć narkotykowej mafii sprawiło, że stała się jeszcze bardziej intrygująca.

#3
Ostatnia część trylogii zdecydowanie podbiła moje serce. Autorka porzuciła Sonję na rzecz innych postaci, które wnoszą bardzo dużo do tego, aby poznać całokształt obrazu. Postacią pierwszoplanową staje się przede wszystkim Agla, co bardzo mi się podobało. Pobyt w więzieniu, nieudana próba samobójcza, nowa kobieta w jej życiu i nowa intryga biznesowa. Trudno powiedzieć, aby ta kobieta prowadziła nudne życie. Z drugiej strony poznajemy nieco lepiej Marię, która kiedyś prowadziła przeciwko niej prokuratorskie śledztwo. Dziś jest dziennikarką, prowadzącą internetowy portal o nazwie „Wiewiórka”. Jej głównym celem jest rozwikłanie wszystkich powiązań, jakie Agla ma w biznesowo-przestępczym świecie. Sytuacja finansowa zmusza ją jednak by połączyć siły z wrogiem. Co bardziej interesujące jednak autorka w ostatniej części zdecydowała się wprowadzić czytelników w życie prwatne życie Ingimara, który do tej pory był raczej postacią mocno poboczną, a przez to tajemniczą. „Klatkę” czyta się po prostu świetnie i muszę przyznać, że zakończenie serii zrobiło na mnie duże wrażenie. Również ze względu na to, w jaki sposób rozwinęła się postać Sonji – choć akurat jej wątek jest tutaj mocno poboczny.

Podsumowując, seria „Reykjavik Noir” to świetna propozycja na półce z thrillerami. Nieoczywista, trzymająca w napięciu fabuła i – przede wszystkim – doskonale skrojone postaci. Nawet pomimo lekkiego dołka w części drugiej uważam, że Lilja Sigurdardóttir to autorka, na którą warto zwrócić baczniejszą uwagę. Świetnie radzi sobie z konstruowaniem świata i wydarzeń, które się w nim rozgrywają. Jej bohaterowie to postaci pełnokrwiste, których losy po prostu chce się śledzić. Podobało mi się również i to, że cała trylogia była najwraźniej świetnie zaplanowana – bardzo konsekwentnie prowadzona narracja, która rozwijała się poprzez poszczególne części i doprowadziła do logicznego zakończenia. Wszystkie ruchy wykonywane przez poszczególne postaci zostały starannie przemyślane, były również konsekwencją tego, w jaki sposób bohater myśli i działa. Feministyczny wydźwięk przebijający spomiędzy kart tych powieści to tylko dodatkowy element, który jest swoistą wisienką na torcie tego, co udało się autorce w tej trylogii stworzyć. Polecam z całego serca!

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
3.5

Podsumowując:

Interesująca trylogia, której główną ozdobą są świetnie wykreowane postaci.

Dodaj komentarz