Magiczny nóż – podróżując po innym świecie

Słyszeliście kiedykolwiek o teorii wielu równoległych wszechświatów? Tak, tak, nawet w „naszym” świecie naukowcy wpadli na taki pomysł, więc, kto wie?, może to możliwe. Co jednak jeśli te światy różnią się od siebie bardziej, niż jesteśmy zdolni przewidzieć? I jak trafić do tego innego świata? Można oczywiście wybudować sobie most, dzięki energii z rozdzielenia dziecka i jego dajmony, tak jak uczynił to Lord Asriel. Nie jest to jednak jedyna droga. Można powiedzieć, że jest bardzo wiele. Co więcej, jeśli ktoś ma odpowiednie narzędzie i potrafi się nim posługiwać, może otwierać kolejne. Trzeba być przy tym jednak niezwykle ostrożnym, bowiem może się okazać, że ten sąsiedni świat wcale nie jest rajem, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać…

Will Parry to zwykły chłopiec, choć może nie do końca taki zwykły. Odkąd zrozumiał, że jego matka potrzebuje opieki musiał wydorośleć i zająć się nią. I zrobił to bez jednego słowa sprzeciwu. Jego ojciec zaginął przed wieloma laty: wyruszył na wyprawę na Północ i nigdy nie powrócił. Z tego właśnie powodu Willa i jego matkę prześladują dwaj panowie zadający niewygodne pytania. Pewnego dnia chłopak decyduje się na dość bolesny dla obojga krok. Mianowicie oddaje matkę pod opiekę pewnej starszej pani, a sam postanawia zabrać z domu zieloną teczkę wraz ze złożonymi w niej papierami i uciec. Prawie przeszkadzają mu w tym ci sami mężczyźni, jednak z niewielką pomocą kotki Moxie niechcący zabija jednego z nich i ucieka. Dzięki niezwykłemu przypadkowi odnajduje przejście do innego świata, gdzie znajduje się zupełnie opustoszałe miasteczko Cittágazze. Wydaje mu się, że tu właśnie jest to wymarzone miejsce, by się w nim ukryć, skrywa ono jednak pewną przerażającą obecność. Poza tym spotyka tutaj Lyrę, która trafiła wraz z Pantalaimonem do tego świata, gdy udała się w podróż za swoim ojcem. Losy obojga stają się ze sobą nierozerwalnie związane, choć z początku dzieci mają problem z tym, żeby sobie nawzajem zaufać. Przez swoją nieuwagę Lyra traci aletheiometr oraz zdradza ścigającym Willa władzom, że wie, kim on jest i gdzie się znajduje. Z drobną pomocą naukowiec Mary Malone udaje jej się wymknąć z instytutu. Podczas swojej krótkiej wizyty w Oksfordzie należącym do świata jej nowego towarzysza podróży uczy ją też jak rozmawiać z cząsteczkami Pyłu, który tutaj nazywany jest Cieniami. Dzięki temu kobieta otrzymuje za pomocą komputera instrukcje dotyczące przydzielonego jej zadania i przechodzi do innego świata. Tymczasem dzieci wpadają w kłopoty, z których ratują je czarownice pod wodzą Serafiny Pekkala. Odzyskały już aletheiometr, a Will został nowym strażnikiem noża, który potrafi przeciąć każdą materię w każdym świecie. Ich zadaniem jest teraz odnalezienie zaginionego ojca Willa i na tym skupiają się wszystkie ich wysiłki. Okazuje się, że jego ojciec także go szuka i właśnie leci na spotkanie z nim balonem Lee Scoresby’ego. Kiedy w końcu się spotykają, John Parry alias Stanislau Grumman przekazuje niezbędną wiedzę nowemu strażnikowi noża. Ten chce natychmiast wyruszyć w drogę ku fortecy Lorda Asriela, odkrywa jednak, że jego przyjaciółka i towarzyszka podróży została porwana.

Mam to szczęście, że trylogia „Mroczne materie” trafiła w moje ręce w postaci jednej, bardzo obszernej książki, dzięki temu nie musiałam w ogóle rozstawiać się z tymi niezwykłymi światami pełnymi magii. Mówię o szczęściu, ponieważ tę fantastyczną trylogię czyta się po prostu z zapartym tchem; nie sposób jest się od niej oderwać choćby na chwilę. Dzieje się tak nie tylko za sprawą tego, że akcja rozgrywa się w zaskakującym tempie i nie ma nawet czasu pomyśleć o tym, że można by się przy tym nudzić. Sprawia to również i styl w jakim została napisana. Nawet czytając przekład można dostrzec cały kunszt, który posiada autor tego niezwykłego dzieła. Podoba mi się przede wszystkim sposób w jaki porzuca jakiś wątek, by powrócić do niego w najmniej spodziewanym momencie. Jest także sprawa drugiego dna, o którym pisałam przy okazji recenzowania „Złotego kompasu”. Tu także wypływa ta sprawa walki ze złem uosabianym przez występujący wszechobecnie Kościół i ludzi czyniących przerażające rzeczy z Jego imieniem na ustach. Którzy niestety występują w każdym z niezliczonych światów. Także w naszym.

Dodaj komentarz