Melisa Bel „Diabelski hrabia” – nieoczywisty romans historyczny

Jocelyn to skromna córka rządcy wielkiego majątku. Choć niższego stanu, nigdy nie odczuwała tej różnicy ze strony swoich artystokratycznych przyjaciół. Wręcz przeciwnie – jeden z jej przyjaciół z dzieciństwa został jej ukochanym, a później mężem pomimo zdecydowanego sprzeciwu ze strony jego rodziców. Wykluczeni ze śmietanki towarzyskiej i pozbawieni środków do życia młodzi wiodą bardziej niż skromne życie. Po kilku latach tego doprawionego goryczą małżeńskiego szczęścia mąż Jocelyn niespodziewanie umiera. Młoda wdowa z początku nie chce sięgać po ostateczny środek ratunku, czyli pomoc hrabiego Winstona, jednak w pewnym momencie rozmiary długów pozostawionych jej przez męża przerastają jej skromne możliwości zarobkowe. Pomimo targających nią obaw, Jocelyn zbiera swój niewielki dobytek, w tym również kota, i przenosi się do rezydencji hrabiego. Ich spotkanie po latach zdecydowanie odbiega od ogólnie przyjętnych konwenasów. I choć Winston ma poważne wątpliwości co do uczciwości swojego niespodziewnaego gościa, to jednak zatrudnia Jocelyn na stanowisko ochmistrzyni. Nie przywidział tylko jednej rzeczy: że jego dawna miłość do tej kobiety zdecydowanie nie zmalała.

„Diabelski hrabia” to debiutancka książka polskiej autorki Melisy Bel. I zdecydowanie jest to debiut, obok którego ciężko jest przejść obojętnie. Uwielbiam romanse historyczne, jest w nich coś, co zdecydowanie mnie przyciąga. Nieco inne tło społeczne, ciekawe postaci, trochę również te wyszukane stroje i ociekające przepychem bale. Także konwenanse, które tak bardzo różnią się naszych dzisiejszych standardów. Śledzenie losów pary, która musi uciekać się do sztuczek i forteli, aby uciec przed wścibskimi oczami socjety jest w pewien sposób interesującą odmianą. Przechodząc natomiast od ogółu do szczegółu, czyli omawianej w tym poście książki, „Diabelski hrabia” spełnił wszystkie moje wymagania jakie stawiam tego rodzaju książkom. Była to przepyszna lektura! Muszę przyznać, że wciągnęłam się absolutnie od pierwszej strony i ciężko było mi przerwać lekturę. Autorka bowiem poprowadziła fabułę w taki sposób, że czytelnik koniecznie chce się dowiedzieć co będzie dalej. Im szybciej, tym lepiej.

Jednak zdecydowanie nie tylko fabuła jest w tej książce elementem przyciągającym uwagę. Nieocenioną wręcz rolę odgrywają tutaj bohaterowie. I trzeba podkreślić, że są to nieprzeciętne postaci. Widać wyraźnie, że autorka włożyła wiele pracy i serca w to, aby odopwiednio je wykreować i zdecydowanie się jej to udało. Zarówno postaci główne – Jocelyn i Winston, jak i poboczne – ich rodzina, przyjaciele, czy nawet służba hrabiego – są skonstruowane w taki sposób, że czytelnik wierzy im od samego początku i z rosnącym zaciekawieniem śledzi ich losy. Interesujące jest to, że każdy z bohaterów, nie ważne czy główny, czy poboczny, posiada odrębną osobowość (co nie zawsze jest oczywistą sprawą w powieściach). Jednak przede wszystkim chciałam się skupić na Jocelyn i Winstonie. Ona, choć skromna i pochodząca z niezbyt zamożnej rodziny, nie jest w żadnym wypadku nieśmiałą panienką, która jedyne co potrafi, to rumienić się i głupiutko uśmiechać. Jej postać ujęła mnie przede wszystkim swoją inteligencją i humorem, takim optymistycznym podejściem do życia, kótre jednak zakłada, że trzeba mieć swój rozum i umieć zadbać o siebie. Nawet jeśli jest się młodą wdową pozostawioną przez męża z długami. Co do hrabiego Winstona to on jest tutaj zdecydowanie najbardziej złożoną postacią. Poznajemy go jako tego tytułowego Diabelskiego Hrabiego. Człowieka co najmniej trudnego, a do tego nadużywającego alkoholu. I choć już jako dziecko był raczej mrukliwy i zamknięty w sobie, to jednak tym, co ostatecznie sprawiło, że stał się takim, jaki jest dzisiaj był udział w wojnie. Te traumatyczne przeżycia, a także fakt, że ukochana z młodości wyszła z mąż za innego odcisnęły na nim swoje niezmywalne piętno. Kiedy więc jego sposób bycia wyraźnie się zmienia pod wpływem nowej domowniczki, wszyscy spodziewają się, że wyniknie z tego coś poważnego. Oczywiście dostrzeżenie tego zajmuje najwięcej czasu samym zainteresowanym.

„Diabelski hrabia” to romans historyczny z najwyższej półki. Łączy w sobie ciekawą historię, dopracowanych w najmniejszych szczegółach bohaterów i dobrze sportrwtowane tło historyczne. Autorka sprawnie posługuje się dobrze znanymi schematami i nagina je do swoich potrzeb. Czytelnik nie ma wrażenia, że czyta znów tę samą historię, jedynie ubraną w nieco inne słowa. Główną zaletą tej powieści jest właśnie jej świeżość, choć wydawać by się mogło, że w tym gatunku widzieliśmy już wszystko. Warte podkreślenia jest również to, że autorka bardzo sprawnie posługuje się językiem i nie unika wprowadzania zabawnych i erotycznych elementów do swojej opowieści. Często zdarzało mi się narzekać na to, że język polski kuleje pod względem opisywania scen seksu. Otóż tutaj mamy idealny przykład tego, że da się inaczej. Wszystkie intymne sceny w „Diabelskim hrabim” zostały napisane w dużym wyczuciem i klasą, jak również umieszczone dokładnie tam, gdzie powinny się znaleźć. Za to moje wielke brawa dla autorki. Jako podsumowanie powiem tylko, że zdecydowanie nie udało mi się umieścić w tej recenzji wszytskich zalet tej powieści. No i zapytam: kiedy kolejna część?!
Polecam serdecznie, dawno nie czytała tak dobrego romansu.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
5

Podsumowując:

Wspaniała powieść – już nie mogę się doczekać kolejnych części cyklu!

Dodaj komentarz