Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet – zagadka z przeszłości

Książkę „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, właściwie to całą trylogię „Millennium”, miałam chęć przeczytać już od dłuższego czasu. Jednak w sumie dopiero teraz się na to zdecydowałam. I nie żałuję ani przez chwilę. Ta książka to zapowiedź dwóch kolejnych świetnych powieści łączących w sobie kryminał z czymś w rodzaju powieści obyczajowej. Ma to jednak swój na tyle specyficzny charakter, że wspaniale wpisuje się w całokształt opowieści o poszukiwaniach mordercy młodej dziewczyny. Bowiem w „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” ta warstwa przedstawiająca wątki poszczególnych bohaterów jest równie ważna dla całości, jak wątek główny obejmujący dochodzenie. Zwykle nie lubię za bardzo kryminałów napisanych właśnie w ten sposób, jednak warsztat Larssona prezentuje taki kunszt słowa, że wydaje się, że jest to po prostu nieodzowne.

Zachwycają też kreacje bohaterów. Nie tylko tych głównych, lecz także występujących sporadycznie lub wręcz epizodycznie. Każdemu z nich autor poświęcił swą uwagę, każdego naszkicował w specyficzny sposób oddając poszczególne cechy konkretnych postaci. Jak na dobry kryminał przystało pojawiają się i postaci jednoznacznie dobre oraz jednoznacznie złe. Najlepsze jest jednak to, że w końcu nic nie jest tak oczywiste jak się na początku wydawało. Oczywiście dowiadujemy się tego na samym końcu, prowadzeni ślepymi tropami i mamieni rozwiązaniami tak oczywistymi, że okazują się nieprawdziwe. Jedyne co mogę zarzucić w kreacji bohaterów to, jak dla mnie, nadmierne zainteresowanie kobiet głównym bohaterem. No bo nie przesadzajmy, żeby każda prawie kobieta, z którą utrzymuje dłuższy kontakt wskakiwała mu do łóżka… Z czego potem wynikają jedynie irytujące komplikacje.

Jedyne, czego żałuję względem trylogii „Millennium”, to to, że nie wpadła ona w moje ręce wcześniej. To książka, którą oceniam na prawdę wysoko w swoim prywatnym rankingu kryminałów. Tak pod względem samej zagadki morderstwa, jak i całej reszty, na którą składają się wątki poszczególnych bohaterów i nieraz dość niespodziewane wydarzenia. Poza tym sam pomysł wznowienia śledztwa w sprawie sprzed kilkudziesięciu lat sam w sobie jest całkiem sprytny. Było nie było po tylu latach próżno szukać dowodów, które niewątpliwie powinny zostać odnalezione już na samym początku, kiedy jeszcze sprawą zajmowała się policja. A mimo to sprawa, która nie rokowała żadnych nadziei przeradza się w coś, czego nikt nie przewidział. Ogólnie rzecz biorąc jest to faktycznie książka warta uwagi i mam nadzieję, że pozostałe dwa tom, które jeszcze przede mną przyniosą tyle samo lub nawet więcej czytelniczej radości.

Dodaj komentarz