Mia Sheridan „Bez złudzeń” – dwa złamane życia

O czym jest ta książka?

Crystal, czy też Elosie, bo tak brzmi jej prawdziwe imię, nigdy nie miała łatwego życia. Kiedy dziewczynka miała kilka lat, jej matka zachorowała na raka i niedługo przed śmiercią pozostawiła ją w domu biologicznego ojca. Dorosła Eloise pod zmienionym imieniem pracuje jako tancerka w podrzędnym nocnym klubie. Pewnego dnia wśród publiczności zauważa mężczyznę, który wydaje jej się zupełnie nie pasować do tego typu lokalu. Tym mężczyzna jest Gabriel, który jako dziecko został porwany i przez kilka lat był przetrzymywany w piwnicy domu pedofila. Choć udało mu się stamtąd uciec, do dziś nie do końca poradził sobie ze skutkami tego, co go spotkało. Choć tak zupełnie się od siebie różnią, Gabriel wierzy, że może pomoc Crystal rozpocząć nowe życie. I ze ona może pomoc jemu przezwyciężyć skutki traumatycznych wydarzeń. Czy jednak te dwa złamane życia mogą uleczyć się nawzajem?

„Bez złudzeń” to moje pierwsze literackie spotkanie z Mią Sheridan. I muszę przyznać, że było całkiem udane. Dwójka głównych bohaterów była całkiem ciekawa pod względem kreacji postaci. Oboje mają za sobą dość traumatyczne przeżycia, ich przeszłość zdecydowanie nie była usłana różami. Mimo to, na swój sposób starają się, lepiej lub gorzej, jakoś sobie z tym radzić. Podobało mi się również w Gabrielu to, że pomimo wszystkiego co przeszedł pozostał osobą można powiedzieć, że pogodną. W pewnym sensie pogodzoną ze sobą i ze światem. Bez pretensji o to, co zostało mu odebrane. Zamiast tego, cieszy się każdym drobnym szczegółem, drobnostkami, na które zazwyczaj nie zwracamy większej uwagi. Dzięki temu był postacią, która szybko zdobywa serce czytelnika. Nieco więcej problemów miałam z Crystal/Eloise. Zdecydowanie nie zazdrościłam jej tego, co przeżyła i to w tak młodym wieku. Niemniej jednak miała w sobie coś odpychającego, co sprawiało, ze ciężko było się z nią polubić. Dopiero pod wpływem Gabriela zaczęła się zmieniać i ta przemiana pomogła mi ją lepiej zrozumieć, a także w końcu i polubić.

Podobało mi się również i to, że Gabriel i Eloise nie są typową ostatnio parą bohaterów, którzy od pierwszego wejrzenia zakochują się w sobie i w dniu, w którym się poznają idą od razu do łóżka. Poznanie się nawzajem zajęło im trochę czasu, co moim zdaniem jest wielkim plusem tej książki. Mieli swoje problemy i rozterki, jak każda para. Tym bardziej, że oboje mieli za sobą ciężką przeszłość. To też było częścią przemiany, jaką przeszła Eloise pod wpływem Gabriela i uczuć do niego. Była to długa i ciężka droga – główna bohaterka musiała znaleźć sposób na to, aby być ze swoim ukochanym jednocześnie nie zatracając siebie w tym związku. Ciekawy był również watek poboczny w tej powieści. W czasie, kiedy Eloise i Gabriel zbliżają się do siebie, a później szukają drogi do wspólnego szczęścia, zostaje porwany mały chłopiec. Wydaje się, że ta sama tragiczna historia znów się powtarza. Co najgorsze, w pewnym momencie to Gabriel zaczyna być w tej sprawie podejrzanym.

Jedynym zarzutem, jaki mam wobec tej książki jest to, że autorka nie do końca udźwignęła ciężar wybranego przez siebie tematu. Pisze o ludziach, którzy wiele w życiu przeszli, niemniej jednak traktuje ich problemy w sposób nieco powierzchowny. Raczej prześlizguje się po temacie niż się w niego zagłębia. Niemniej jednak wciąż jest to niebanalny romans. Opowieść, która angażuje czytelnika, zmusza go do obdarzenia uczuciem bohaterów. Nawet jeśli jest to niechęć czy złość. Muszę przyznać, że Eloise jako Crystal bywała irytująca. Odnoszę jednak wrażenie, że był to celowy zabieg przeprowadzony przez autorkę. Ona miała taka być: trudna, zamknięta w sobie, podejmująca nieprzemyślane decyzje. Spod tego wszystkiego przebijała się w pewnym sensie niechęć do życia. Stagnacja i rozczarowanie tym, co do tej pory świat miał jej do zaoferowania. „Bez złudzeń” to książka dobra. Być może mogłaby być jeszcze lepsza. Niemniej jednak i tak świetnie się ją czytało. Chociażby dlatego warto jest po nią sięgnąć.

1 komentarz

  1. Jeśli „Bez złudzeń” to Twoje pierwsze spotkanie z Mią Sherdian, masz przed sobą całkiem sporo czytelniczej przyjemności. Ta powieść to faktycznie niebanalny romans, który czyta się naprawdę dobrze, a my polecamy go szczególnie na długie, listopadowe wieczory!

Dodaj komentarz