Miasto dżinów. Rok w Delhi – wykład z historii Indii

O czym jest ta książka?

„Miasto dżinów” jest swego rodzaju dziennikiem prowadzonym przez autora podczas pobytu w Delhi. A równocześnie zapisem prowadzonych przez niego badań historii tego miasta. Jeżdżąc w historyczne miejsca, szukając śladów w bibliotekach i starych zapisach podróżników, rozmawiając z ludźmi i obserwując codzienne życie autor stara się odtworzyć historię tego niezwykłego miejsca i przedstawić ją z podziałem na poszczególne okresy. Jako wyznaczniki epoki stawia wybitne bądź sławne osobowości, najlepiej oddające ducha tamtych czasów. Ta książka to wspaniały zapis nie tylko z historii Indii, lecz także kultury i społeczeństwa na przestrzeni lat. Pokazuje niesamowitą zdolność Delhi nie tylko do odradzania się wciąż na nowo, lecz także wchłaniania elementów kultur napływowych i wpisywania ich w swoją własną, czyniąc ją jeszcze bardziej niesamowitą.

Nauka historii chyba każdemu kojarzy się z nudnymi wykładami najeżonymi datami i suchymi faktami. Jak się jednak okazuje, wcale nie musi to wyglądać to w taki sposób. A William Dalrymple udowadnia to doskonale swoją książką „Miasto dżinów. Rok w Delhi”. Zanim przystąpiłam do lektury udało mi się dowiedzieć, że autor oprócz tego, że pisze książki i za swoje prace otrzymuje mnóstwo nagród, interesuje się historią i sztuką Indii, ale i bardziej ogólnie Bliskiego Wschodu. Mimo to, zupełnie nie spodziewałam się tego, co spotkało mnie po kiedy zaczęłam tę powieść czytać. Przede wszystkim jest to relacja z pobytu pisarza i jego żony w Delhi. Niemniej jednak nie jest to na pewno zwykła książka podróżnicza, z której dowiecie się, co warto zobaczyć, gdzie zjeść, a czego unikać. To dzieło jest przede wszystkim jednak kroniką dziejów tego niezwykłego miasta, które nierozerwalnie splecione są z historią całego kraju i jego mieszkańców. Dzięki temu odbywamy podróż nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie, cofając się do najwcześniejszych zachowanych śladów prymitywnych cywilizacji. Ponadto na każdym kroku wraz z autorem odkrywamy, że każdy z okresów historycznych jakie mamy okazję śledzić, w pewien sposób zachował się po dzień dzisiejszy.

Każdy rozdział w ukazuje nam inny okres z dziejów Delhi. I w każdym z nich mamy okazję obserwować jednocześnie to samo, ale jednak w jakiś sposób inne miasto. Za każdym razem także widzimy konfrontację tego, jak wyglądało ono w dawnym czasie, a jak w momencie, kiedy odwiedzał je autor. Opisy wspaniałych budynków zestawione są z ich obecnym wyglądem, często w ruinie, zamienione na półlegalne mieszkania biedoty. Albo z ich zupełnym brakiem. Zniszczone, zdewastowane, zapomniane przez państwo i pozostawione samym sobie. Niegdyś wspaniałe, budzące zachwyt i podziw najbardziej obeznanych w świecie podróżników. Czasem ma się wrażenie, że obecne Delhi to miasto upadku, przechodzące przez najciemniejszy okres w swojej długiej historii. Jednak to nie budynki i nie wydarzenia stają się osią opowieści w każdej z epok, przez które jesteśmy prowadzeni w tej książce. Za każdym razem poznajemy jakąś wybitną jednostkę, przedstawiciela epoki, który albo najlepiej obrazuje jej kulturę i tendencje, bądź też był najbardziej wyróżniającą się w tamtym czasie osobowością, której decyzje miały niemały wpływ na losy miasta. Dzięki temu ta powieść staje się najbardziej interesującą i wciągającą bez reszty lekcją historii w jakiej kiedykolwiek w swoim życiu miałam okazję uczestniczyć.

Podczas lektury „Miasta dżinów” mamy okazję się przekonać, że autor wyśmienicie łączy w sobie umiejętności pisarza i badacza historii. Wszystkie jego wyprawy po mieście mają na celu jeśli nie odnalezienie jakiegoś historycznego miejsca, to przynajmniej ludzi, którzy posiadają wiedzę na dany temat. Albo po prostu takich, którzy z jakiegoś powodu są interesujący sami w sobie. Jak eunuchowie czy od dawna zapomniana księżniczka, żyjąca obecnie na poziomie niemalże żebraka. Spotyka się także z Anglikami, którzy pamiętają czasy, w których to Korona panowała w Indiach. Wszystko to razem, przeszłość i teraźniejszość, składa się na obraz niezwykłego miasta, które wielokrotnie było burzone, a mimo to wciąż istnieje. Przebudowywane i rozbudowywane. Odbudowywane na nowo po zniszczeniach. Jest jak feniks powstający z popiołów. Najbardziej niesamowite jest jednak to, że każdy okres historyczny pozostawił w nim po sobie jakiś ślad. Nieraz nikły, zachowany w tradycji, o której pamięta dziś ledwie garstka ludzi. Lecz mimo to jest, trwa przez kolejne tysiąclecia, pokolenia ludzi i zawirowania historii. Miasto, w którym wydaje się, że granica między tym, co rzeczywiste, a tym co mistyczne nie istnieje. To miejsce, w którym nawet najbardziej nieprawdopodobne może się zdarzyć. Wystarczy jedynie mocno w to wierzyć.

Dodaj komentarz