Mick Finlay „Głęboki grób” – w walce z niesprawiedliwością

Detektyw Arrowood wraz ze swoim pomocnikiem, Normanem, nadal zajmują się mniej intratnymi i z pewnością niezbyt głośnymi sprawami detektywistycznymi. Ich największy konkurent jest jednocześnie ulubieńcem całego Londynu. Jednak to właśnie ta para prywatnych detektywów dostaje wydawałoby się dość łatwe, a przy tym dobrze płatne zlecenie umożliwienia zrozpaczonym rodzicom kontaktu z córką. Państwo Barclay bowiem nie widzieli swojej jedynaczki od dnia jej ślubu, a nowa rodzina dziewczyny uparcie twierdzi, że ta wcale nie chce wracać pod skrzydła swoich rodzicieli. Pozornie prosta sprawa komplikuje się coraz bardziej im więcej informacji odkrywa Arrowood wraz ze swoim pomocnikiem. Wszechobecne zło i niesprawiedliwość pokazują im swoje najmroczniejsze oblicze. A to dopiero początek tej opowieści.

Nieco ponad rok temu pisałam o pierwszej części serii książek, w której głównym bohaterem jest prywatny detektyw William Arrowood. Jak można się łatwo przekonać, moja opinia o tej powieści nie była zbyt pochlebna. Muszę przyznać więc, że do „Głębokiego grobu” podchodziłam z pewną dozą niepewności i bez jakichkolwiek oczekiwań. Można powiedzieć, że zostałam bardzo mile zaskoczona tym, co przeczytałam. Choć główny bohater nadal zachował pewne swoje cechy, które tak bardzo irytowały mnie w części pierwszej (niestety, nadal samo wspomnienie imienia Sherlocka Holmesa wpada w szał), to jednak autor zaserwował je nam w znacznie ograniczonym stopniu. Arrowood w drugiej części swoich przygód okazuje się być nieco bardziej kompetenty oraz mniej narzekający na cały świat, który jedynie rzuca mu, geniuszowi, kłody pod nogi. Być może pomocne w tym było i to, że jego pomocnik, a zarazem narrator powieści, bardziej skupiał się na opisywaniu samej sprawy i obserwacji ludzi, z którymi obaj mają styczność w czasie śledztwa. Dzięki temu mniej miejsca pozostało na opisywanie Arrowooda i jego wywody.

„Głęboki grób” to też zdecydowanie bardziej mroczna powieść niż jej poprzedniczka. Autor postarał się o stworzenie klimatu, w którym być może brakuje nieco ciemnych londyńskich zaułków, niemniej jednak także w innych miejscach dzieją się rzeczy straszne. Śledztwo, które prowadzą Arrowood i jego pomocnik prowadzi ich najpierw na farmę, która nie wyróżnia się absolutnie niczym spośród wszystkich innych. A przynajmniej takie właśnie jest ich pierwsze wrażenie po dotarciu na nią. Szybko okazuje się, że mieszka tam podejrzanie dużo osób upośledzonych umysłowo. Choć trudno to udowodnić, wydaje się, że są tam trzymani jako właściwie darmowa pomoc i traktowani z największym okrucieństwem. Koniec wieku XIX to nie był najlepszy czas dla ludzi z zaburzeniami dotykającymi psychiki. Najczęściej byli po prostu zamykani w specjalnych zakładach, gdzie poddawano ich nieludzkim terapiom. Nie mieli oni właściwie nic do powiedzenia we własnej sprawie, a rodziny najczęściej po prostu chciały się pozbyć niewygodnych krewnych. Muszę przyznać, że pod tym względem autorowi udało się oddać klimat epoki w dość dokładny sposób.

Trzeba powiedzieć, że warto było dać zarówno autorowi, jaki i bohaterom tej serii drugą szansę. Jak już wspominałam na początku, podeszłam do lektury „Głębokiego grobu” z pewnym wahaniem. Obawiałam się przede wszystkim powrotu tych wszystkich „niedoskonałości”, które tak obficie występowały w części pierwszej. Na szczęście autorowi udało się uniknąć poprzednich błędów i stworzyć swoją własną opowieść. Tym razem nie opartą na krytykowaniu innych. Choć Sherlock Holmes wciąż pojawia się tu i tam jako nemezis głównego bohatera. Niemniej jednak zdarza się to zdecydowanie rzadziej, niż poprzednio. Tym, co mi się bardzo spodobało był rozwój postaci Normana. Jako narrator wtrąca on od czasu do czasu swoje przemyślenia, uczucia i strzępki niełatwej przecież przeszłości. Sprawia to, że z każdą przeczytaną stroną staje się bardziej prawdziwy i bliski czytelnikowi. Myślę, że jeśli pojawi się kolejna część przygód tej dość dziwacznej dwójki sięgnę po nią z ciekawością, by przekonać się czym tym razem zaskoczy mnie autor.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
2.8

Podsumowując:

Muszę przyznać, że zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona tą książką.

Dodaj komentarz