Milczenie owiec – zaskakujące oblicze zła

Książkę „Milczenie owiec” widziałam na półce prawie za każdym razem, kiedy odwiedzałam miejscową bibliotekę, jednak jakoś nie po drodze mi było, żeby w końcu po nią sięgnąć. Jednak ostatecznie skusiłam się, żeby to przeczytać. I nie zawiodłam się. Podziwiam autora za to, że potrafił poprowadzić swoją opowieść w taki sposób, by przykuć uwagę aż do ostatniej strony. Może to za sprawą sprawnie skonstruowanych postaci, a może fabuły – ciężko mi powiedzieć, co bardziej zdecydowało o tym, że książka zdobyła sobie wysokie miejsce na mojej prywatnej czytelniczej liście. Pomijając te szczegółowe kwestie uważam, że „Milczenie owiec”, to jedna z najlepszych książek w swoim rodzaju, które zdarzyło mi się w życiu przeczytać.

Jednym z głównych atutów książki jest wspomniana wcześniej konstrukcja postaci. Pisarz za pomocą tak na prawdę niewielu słów tworzy skomplikowane osobowości, niektóre z nich są jednocześnie przerażające i fascynujące. Dzięki temu przyciągają uwagę, sprawiają, że śledzimy ich losy z niecierpliwością. Chce się niemal wejść do ich umysłu, żeby zobaczyć jak to możliwe, że ktoś tak okrutny może być jednocześnie tak przerażająco inteligentny. Poza tym, szokuje to, że ludzie o takich skłonnościach są tak zwyczajnie blisko nas. Być może mijamy ich codziennie w drodze do pracy czy szkoły, spotykamy w ulubionym sklepie. Nie różnią się niczym od nas, od zwykłych ludzi jakich spotykamy każdego dnia. Czytając „Milczenie owiec” człowiek uświadamia sobie, jak bardzo rzeczywistość różni się od naszych wyobrażeń o niej.

Moim zdaniem czytając tę książkę warto poświęcić nieco więcej uwagi postaci doktora Hannibala Lectera. Choć nie on jest tu główną postacią, ani nawet poszukiwanym przestępcą, odgrywa znaczącą rolę w tej historii. Ale nie o tym chciałam mówić. To jedna z tych postaci, które w pewien sposób jednocześnie napawają zgrozą i przyciągają, by poznać je bliżej. Fascynujące jest to, w jaki sposób autor połączył sprzeczne cechy kreując z nich Hannibala. Zło w nim tkwiące jest wprost niewyobrażalne, a jednak z drugiej strony jest w nim także coś, co nie pozwala przejść obok niego obojętnie jako człowieka, tak, że nie patrzymy już na niego przez pryzmat mordercy.

„Milczenie owiec” to chyba jeden z najbardziej znanych thrillerów. I w zupełności na to zasługuje. Nie jest to książka idealna (a która jest?), ma swoje wady i zalety, jednak te pierwsze zdecydowanie bledną w porównaniu z ilością drugich. Jedną rzeczą, która mi się nie podobała, a na którą chcę zwrócić uwagę, bo mnie to szczególnie drażni jest to, w jaki sposób opisywana jest praca policji i służby specjalnych w Stanach. Nieodmiennie mnie to jakoś mierzi i nie lubię, kiedy różne takie szczegóły zawędrowują do książek i się tam rozpychają łokciami pośród reszty fabuły. Ale to może tylko takie moje uprzedzenia. Generalnie jednak twierdzę i będę twierdzić nadal, że to jeden z najlepszych thrillerów jakie zdarzyło mi się w życiu przeczytać.

Dodaj komentarz