Miłość bez końca – kochać też można zbyt mocno

Książek o miłości powstało już tak wiele, że nie sposób ich zliczyć, ani wszystkich przeczytać. Dziś jednak chcę zaproponować książkę wyjątkową, która pokazuje jak bardzo można kogoś kochać. Ile można poświęcić w imię miłości, jak bardzo zatracić siebie w drugiej osobie. Ale też o tym, jak szybko miłość może zmienić się w nienawiść, kiedy nie można znieść obecności ukochanego człowieka. Uczucie, które łączy parę głównych bohaterów w powieści „Miłość bez końca” jest potężne, wszechogarniające, na tyle, że jedno z nich w końcu zaczyna bać się tej siły. Jednak spróbować ją okiełznać to jak zatrzymywać rozpędzony pociąg gołymi rękami…

Wchodzimy w świat bohaterów właśnie w tym momencie, kiedy Jade rzuca się z samobójczą misją zmienienia biegu ich życia. Z pomocą swojego ojca usiłuje odsunąć od siebie Davida. Nie ma jednak pojęcia jak bardzo ten będzie próbował walczyć o tę miłość, jedyną w swoim rodzaju, która zawładnęła nim do tego stopnia, że wszystko inne przestało się liczyć. Nie jest ważne nawet to, że czyn, który popełnił jest karalny. Dla niego zrobić wszystko dla miłości, to jeszcze za mało. Warto tu wspomnieć, że dla obojga tych młodych ludzi jest to tak na prawdę pierwsza wielka miłość, taka, która nie przydarza się często. Szkoda tylko, że nie dorośli do tego, aby móc w pełni docenić ją i cieszyć się więzią, jaka między nimi powstała.

„Miłość bez końca” jest powieścią o tyle niezwykłą, że opisuje nie miłość romantyczną, ckliwą i patrzącą przez różowe okulary. Kiedy zostajemy wprowadzeni w życie bohaterów oni mają już za sobą ten pierwszy wielki zryw, kiedy fala miłości zmiata wszystko z powierzchni Ziemi, kiedy nie liczy się już nic. Dzięki temu autorowi udało się osiągnąć coś innego. Udało mu się pokazać miłość taką, jaka jest. Bez zbędnych ozdóbek i przesłodzenia. Bowiem taka miłość nie zawsze jest piękna, a często przynosi ból i cierpienie.

Dodaj komentarz