Miłośniczki czekolady i ślub – trudne wybory

O czym jest ta książka?

Wiele się dzieje w życiu czterech przyjaciółek. Nadia, Autumn, Chantal i, przede wszystkim, Lucy szykują się na ślub! Po wielu perypetiach ta ostatnia w końcu planuje ten najważniejszy dzień z ukochanym mężczyzną, którego w końcu ma być tym jedynym. Do pełni szczęścia brakuje im tylko miejsca, w którym mogłyby się spotykać jak kiedyś w Czekoladowym Niebie. Niestety, szybko okazuje się, że brak dostępu do ulubionej kawiarenki będzie ich najmniejszym zmartwieniem. Jednakże jedno, co się nigdy nie zmienia to to, że przyjaciółki zawsze trzymają się razem. W dobrych i złych chwilach.

Są takie książki, których czytanie sprawia przyjemność ze względu na przedstawione tam postacie. Dziewczyny z Klubu Miłośniczek Czekolady zdecydowanie należą do tego gatunku postaci. Jest w nich coś takiego, że po prostu nie można ich nie lubić. Pomimo wszelkich przeciwności losu one nadal są pozytywnie nastawione do życia, zawsze są razem i wspierają się w dobrych i złych chwilach. Dla mnie jest coś niesamowitego w takich przyjaźniach, chociażby tylko opisanych na papierze. Takie książki zawsze poprawiają mi humor i są jednym z moich ulubionych gatunków. Podoba mi się w nich ten optymizm w podejściu do tego, co zsyła nam los. Tak jakby bohaterki mówiły, że nawet jeśli nie jest dobrze, to i tak jakoś sobie poradzimy, bo mamy siebie nawzajem i to jest najważniejsze. Świetne.

Fabuła w książce „Miłośniczki Czekolady i ślub” nie jest może jakoś efektownie zawikłana czy specjalnie porywająca. A mimo to i tak czytając tę książkę nie sposób jest nie śledzić z zafascynowaniem losów poszczególnych bohaterek. W ich życiu wbrew pozorom dzieje się całkiem dużo. Niektóre z tych sytuacji są zabawne i wywołują na twarzy szeroki uśmiech. Inne – wręcz przeciwnie – sprawiają, że w oku zakręci się czytelnikowi łza współczucia. Choć to tylko fikcyjne postaci stworzone na potrzeby powieści, to w pewien sposób nie da się o nich myśleć w ten sposób. Po prostu podczas lektury zżywamy się z nimi na tyle, że ich problemy stają się dla nas w jakimś stopniu ważne i także zaczynamy się nimi przejmować. Podoba mi się to, że autorce udało się stworzyć powieść, a raczej bohaterki, obok których nie da się przejść obojętnie. Dzięki temu zostaną z nami zdecydowanie dłużej. Poza tym, to zawsze cieszy, jeśli książka wzbudza u mnie uczucia inne niż skrajne znudzenie bądź przerażenie głupotą występujących w niej bohaterów.

„Miłośniczki Czekolady i ślub” to książka, o której nie da się powiedzieć nic złego. Nawet jeśli znalazłam tutaj podczas lektury jakieś mankamenty, to jednak nie uważam, że są one istotne dla samej powieści czy sposobu w jaki ją odbieram. Dla mnie jest to powieść ciepła, wzbudzająca we mnie pozytywne emocje. I to właśnie jest największą zaletą tej książki. Może i nie jest idealna, ale nie ma to większego znaczenia. A nawet ta nieidealność w pewnym sensie dodaje tej książce uroku. Dzięki temu jest na pewno bardziej autentyczna, co z kolei sprawia, że tym przyjemniej się ją czyta. Przynajmniej takie są moje odczucia. I na prawdę zachęcam do poznania bliżej dziewczyn zakochanych w czekoladzie. Z pewnością są tego warte.

Dodaj komentarz