Mistrz i Małgorzata – na balu u Szatana

Na mojej liście książek godnych polecenia do kupienia na prezent dla bliskiej osoby znalazła się między innymi klasyka literatury, czyli „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa. Dla mnie osobiście ta książka jest jest absolutnym numerem jeden we wszechświecie. Wracałam już do niej i zapewne zrobię to jeszcze nie raz. Uważam, że jest godna polecenia wszystkim, bowiem każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Sama książka składa się niejako z trzech części, ściśle ze sobą powiązanych choć na pierwszy rzut oka może się nam wydawać, że tak nie jest. Wątki przeplatają się ze sobą, łączą, zmieniają, żeby na koniec połączyć wszystko w jedną, nierozerwalną całość. Części, na które dzieli się ta powieść, nie są wyróżnione, tak jak w innych pozycjach. One się ze sobą przeplatają wzajemnie się uzupełniając i dopowiadając historię tak, aby ukazać czytelnikowi pełen obraz wydarzeń.

Wątek, który poznajemy jako pierwszy opowiada o niecodziennej wizycie: oto stolicę ateistycznego Związku Radzieckiego odwiedza nie kto inny, lecz sam szatan. Zjawia się jako Woland, profesor czarnej magii, wtrącając do rozmowy Berlioza z Iwanem Bezdomnym. Razem z nim przybywa jego świta składająca się z kota Behemota, byłego regenta Korowiowa alias Fagota, pełniącego funkcję ochroniarza Azazella oraz rzadko widywanej, lecz niemniej obecnej przy swoim władcy Helli. Wszyscy oni są oczywiście tymi, za których się podają jedynie z nazwy. Wywołują niemałe zamieszanie w mieście, począwszy od przepowiedni Wolanda, dotyczącej sposobu śmierci Berlioza, a skończywszy na chaosie wywołanym w teatrze Variétés.

Wraz z początkiem wątku wizyty Wolanda autor czyni wprowadzenie do wątku drugiego i trzeciego. Część druga tego niezwykłego dzieła dotyczy historii miłości dwójki tytułowych bohaterów: Mistrza i Małgorzaty. Zakochują się w sobie, są szczęśliwi. Kiedy jednak niepowodzenia wydawnicze doprowadzają Mistrza do szaleństwa, opuszcza on Małgorzatę i udaje się dobrowolnie do szpitala dla umysłowo chorych, jego ukochana jednak wciąż za nim tęskni. Kiedy więc Azazello proponuje jej umowę, w której w zamian za spotkanie z cudzoziemcem ma uzyskać możliwość zobaczenia się z Mistrzem, mimo początkowych oporów, zgadza się. W nagrodę za bycie gospodynią na Balu Wiosennej Pełni jest nowe życie z ukochanym.

Wreszcie trzeci wątek to powieść w powieści. Cofamy się w niej w czasie do czasów panowania Imperium Rzymskiego. Tam główną postacią jest Poncjusz Piłat, który spotyka Jeszuę. Przez niektórych tzw. wątek jerozolimski uznawany jest za bluźnierczy, zbyt wiele bowiem jest w nim podobieństw, a zarazem różnic, do historii Jezusa. O ile dwa pozostałe wątki oparte są głównie na wydarzeniach, tak tutaj na pierwszy plan wysuwają się refleksje Piłata i jego rozmowy z Jeszuą.

O „Mistrzu i Małgorzacie” można powiedzieć wiele. Jednak żadne słowa nie oddadzą w pełni specyfiki tego arcydzieła. Na koniec chciałabym tylko dodać, że aby w pełni zrozumieć i docenić tę książkę trzeba przeczytać ją więcej niż jeden raz, bowiem za każdym razem, kiedy się ją czyta znajduje się coraz to inne punkty odniesienia, co pozwala wciąż bardziej i bardziej zagłębiać się w tę powieść.

Dodaj komentarz