J. Daniels: Moje miejsce na ziemi – od nienawiści do miłości tylko jeden krok

O czym jest ta książka?

Mia Corelli w dzieciństwie przeżywała ciężkie chwile. Brat jej najlepszej przyjaciółki, Ben Kelly, dokuczał jej z każdego możliwego powodu. A ponieważ Mia jako dziecko nie była pięknością, powodów tych znalazło się aż nadto. Wynikiem tego wszystkiego jest zapiekła nienawiść, której Mia nie pozbyła się do dziś. Jednak dziś Mia już nie jest tą samą dziewczyną. Zmieniła się w prawdziwą piękność i przed spędzeniem lata z przyjaciółką w Alabamie postanawia po raz pierwszy pójść do łóżka. Z przypadkowym facetem spotkanym w barze. Szczęście jej dopisuje i spędza cudowną noc z mężczyzną jak ze snu. Nad ranem ucieka nie podając mu swojego imienia. Jakże wielkie jest jej zdziwienie, kiedy jej facetem na jedną noc okazuje się być… nie kto inny jak Ben Kelly. On także bardzo się zmienił odkąd widzieli się po raz ostatni i wcale nie zamierza pozwolić Mii opuścić swojego życia, do którego wdarła się z takim impetem.

Powieść „Moje miejsce na ziemi” to typowa historia ‚hate-love’. Wszystko zaczęło się od tego, że w czasach szkolnych byli zaprzysięgłym wrogami. A Ben nie cofał się przed niczym chcąc upokorzyć swoją przeciwniczkę. Wydawać by się mogło, że czas powinien zatrzeć dawne urazy, lecz pamięć o wyrządzonych jej krzywdach wciąż tkwi głęboko w pamięci Mii. O tym, jak głęboko, bardzo boleśnie przyszło się przekonać Benowi w momencie, kiedy chciał zdobyć jej serce i ciało. Spędzona wspólnie noc, podczas której nie wiedział, kto był jego aniołem pokazała mu, że ta dziewczyna jest miłością jego życia. Oczywiście nie uświadomił sobie tego od razu, lecz już od tych pierwszych chwil, które spędzili w jego mieszkaniu, przeczuwał, że ta kobieta odmieni jego życie na zawsze. Problem w tym, że ona nie zapomniała tego, jak traktował ją w dzieciństwie. I nawet pomimo przyciągania, jakie oboje odczuwają, boi się pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa w towarzystwie Bena. Teraz to on musi postarać się przekonać ją, że jest zupełnie innym człowiekiem, niż przed laty. I choć z pewnością nie będzie mu łatwo to spełnić, to postanawia zrobić absolutnie wszystko, czego będzie od niego wymagała, byle tylko już nigdy nie musieć żyć z dala od niej.

Tę książkę czyta się świetnie. Z pewnością mogłaby posłużyć za podstawę scenariusza jakiego kinowego przeboju spod znaku komedii romantycznych. I z pewnością spodobałoby się nam to, co moglibyśmy obejrzeć na ekranie. Jest coś takiego w sposobie pisania tej autorki, że nie można się od tej książki oderwać. Już od pierwszych stron zostajemy wciągnięci w prywatne życie Mii Corelli, które z pewnością do najłatwiejszych nie należy. Opieka nad chorą na raka matką, która wymaga ciągłego czuwania przy niej, jest po prostu wyczerpująca. Mia jednak nie należy do osób, które okazują swoją słabość najbliższym. Jest czuła, opiekuńcza i przede wszystkim szczerze troszczy się o zdrowie swojej rodzicielki. Jest typem bohatera, którego lubi się od pierwszych stron powieści. Jednocześnie ma także drugą stronę, której raczej trudno się po niej spodziewać: na fali letniego wyjazdu do Alabamy postanawia stracić dziewictwo z przypadkowym facetem napotkanym w barze. Brzmi to jak idealna okazja dla mordercy-gwałciciela. Ona jednak ma dużo szczęścia i spędza noc z najlepszym facetem, jakiego mogłaby sobie wyobrazić. Problem w tym, że jest on także jej największym wrogiem, ale o tym ma się dopiero przekonać. Fajna, dość pomysłowa komedia pomyłek, połączona z gorącym romansem. Muszę przyznać, że to dość oryginalne połączenie zadecydowało o tym, że wprost zakochałam się w tej książce. Moja miłość do niej to także po części wpływ bohaterów, których nie sposób nie polubić i nie kibicować im w dążeniu do szczęśliwego zakończenia.

Jedyną rzeczą, która mi w tej książce przeszkadzała, był fakt, że cała ta historia została jak gdyby wyreżyserowana. Wszystko, co przydarzało się bohaterom było nieco zbyt idealnie w punkt, żeby mogło zostać uznane za wiarygodne. A mimo to, książka jest na prawdę wspaniała. Czyta się ją szybko i przyjemnie. To literatura z gatunku tych, które wciągają od początku i później chce się tylko więcej. Na szczęście seria „Alabama summer” liczy sobie kilka tomów, tak więc będę miała jeszcze nie jedną okazję do tego, aby znów wpaść w sidła autorki. I bardzo się na to cieszę. Ogólnie rzecz biorą, książka urzeka klimatem. Oprócz postaci głównych bohaterów, to właśnie to jest czynnikiem decydującym o przyjemności, jaka płynie z czytania „Mojego miejsca na ziemi”. Jak na dość ostry romans, nastrój jest bardzo rodzinny, wszyscy bohaterowie są wyraźnie sobie bliscy, troszczą się o siebie nawzajem. I to wszystko przechodzi także na czytelnika, sprawiając, że czujemy się w tej powieści jak w domu. Uważam, że to świetny zabieg, który sprawia, że książka z dobrej staje się jeszcze lepsza. Szczerze powiem, że mam wielką ochotę raz jeszcze przeczytać tę powieść, choćby tylko po to, aby znów móc poczuć tę wspaniałą atmosferę. Mam jednak nadzieję, że niedługo dane mi będzie zapoznać się z kolejną częścią „Alabama summer” i że pokładane w niej nadzieje się spełnią. Na tę chwilę zachęcam wszystkich do sięgnięcia po tę, ponieważ zdecydowanie jest warta waszej uwagi.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
4.1

Podsumowując:

Zakochałam się od pierwszego wejrzenia!

Dodaj komentarz