Mroczny trop – gdy wróg jest jednym z nas

Recenzja premierowa!

Poszukiwania z psami mają swoje zarówno dobre, jak i złe strony. Okazji, by się o tym przekonać Ryder Creed miał aż nadto. Tym bardziej, że za każdym razem, kiedy ze swymi psami poszukuje młodych ludzi, ma w pamięci swoją zaginioną przed laty siostrę. O której zaginięcie obwinia oczywiście siebie. Ta sprawa jest jednak inna. Rutynowe poszukiwanie narkotyków na łodzi rybackiej, którą służby bezpieczeństwa obserwują już od jakiegoś czasu, zamienia się w misję ratunkową. Pod pokładem, zamiast białego proszku, odnajdują przerażone dzieci. Jak się później okaże, to jedynie wierzchołek góry lodowej.

Jednocześnie w innym miejscu w Stanach agentka Maggie O’Dell trafia nad rzekę Potomac by przyjrzeć się wyłowionym z niej zwłokom. Czy raczej „przesyłce”, jak chce morderca. Sprawa od początku wydaje się dość podejrzana. Mężczyzna ma na ciele liczne ślady ukąszeń wskazujących na to, że przed śmiercią został pokąsany przez wielką ilość mrówek występujących w pewnych ściśle określonych regionach. Jeszcze dziwniejsze zdaje się być to, co patolog znajduje w gardle zamordowanego mężczyzny. Poszukiwania miejsca zbrodni doprowadzają agentkę FBI do przerażającego odkrycia. I plącze jej drogę ze ścieżkami Rydera Creeda.

Książka „Mroczny trop” to świetnie napisany kryminał, który czyta się z wielką przyjemnością. Postaci tutaj wykreowane znakomicie wpasowują się w klimat zdarzeń, autorka podeszła w bardzo profesjonalny sposób do poszukiwania informacji na temat tego, jak wygląda praca w poszczególnych profesjach. Warto także zwrócić uwagę na to, w jaki sposób budowane jest napięcie, chociaż moim zdaniem fabuła jest tu najsłabszym punktem. Akcja toczy się dość wartko, jednak momentami to wszystko jest zbyt pospieszne, przez co staje się niezbyt wiarygodna. Dodatkowo autorka pozostawiła nam rozwiązanie zagadki niemal dopiero na ostatniej stronie. Jak dla mnie trochę zbyt późno. Niemniej jednak szczerze polecam, bo książka jest bardzo dobra i warto mieć ją w swoje biblioteczce, a przynajmniej przeczytać.

Recenzja opublikowana dzięki współpracy z wydawnictwem MIRA

Dodaj komentarz