Nakarmić wilki – czyli jak zepsuć dobry temat na powieść

Czy da się zepsuć tak dobry materiał jak książka o obserwacji życia wilków? Owszem, da się. I powieść „Nakarmić wilki” Marii Nurowskiej jest tego najlepszym przykładem. Temat jest na prawdę świetny: młoda dziewczyna wyjeżdża w Bieszczady, żeby napisać pracę doktorską na podstawie własnych obserwacji watah żyjących dziko wilków. I na tym książka w zasadzie się kończy. Jak dla mnie, nie potrzeba tu żadnych mistycznych związków między człowiekiem a zwierzętami. Tym bardziej, że ten przedstawiony w powieści Nurowskiej jest tak wydumany, że aż sztuczny. W pewnych momentach słuchanie audiobooka było koszmarem. Z jednej strony dwóm doświadczonym badaczom, którzy zajmują się prowadzeniem obserwacji od wielu lat w tym samym miejscu i znają się na wilkach jak mało kto, nie udało się nawiązać bliższej więzi z wilkami. A tu nagle przyjeżdża dziewczyna, która ledwo ukończyła studia, i od razu udaje jej się „oswoić” wilki na tyle, że tolerują jej obecność i pozwalają się podglądać. No coś tu jest grubo nie tak.

Kolejną słabą stroną książki jest postać głównej bohaterki. Dziewczyna albo nie wie, czego w życiu chce, albo po prostu się nudzi i nie ma co ze sobą zrobić. Momentami zachowuje się jak rozpieszczona piętnastolatka, która nie dostała na urodziny wymarzonego kucyka. Zamiast wziąć życie w swoje ręce i zadbać o to, aby było szczęśliwe, siedzi i czeka na lepsze czasy. Przy okazji jest niezwykle irytująca z tym swoim wiecznym niezadowoleniem ze wszystkiego. Radzę bardzo uważać, bo książka nie dość, że jest kiepska, to jeszcze może wpędzić w depresję.

Dodaj komentarz