Niekończąca się historia – najpiękniejsze wspomnienie dzieciństwa

Gdy dorastamy zaczynamy zapominać o tym, co było ważne, gdy byliśmy dziećmi. Przestajemy wierzyć w piękno i dobro, wciąż na nowo przytłaczani szarością codziennego życia. I dopiero kiedy wydarzy się coś, co pozwoli nam na otwarcie oczu na świat dostrzegamy wszystkie jego kolory i na nowo zaczynamy cieszyć się życiem. Jednym z takich bodźców, jak dla mnie jednym z najpiękniejszych, jest książka Michaela Ende „Niekończąca się historia”. Mimo, że to książka skierowana do dzieci i młodzieży, to jednak warto przeczytać ją w każdym wieku.

Bastian Baltazar Buks, bo tak właśnie brzmi pełne imię i nazwisko głównego bohatera, ma jedenaście lat i wielką pasję: uwielbia czytać. Z tego powodu, jak również z powodu swojego wyglądu, jest obiektem docinek kolegów. Jest nieśmiały i dość przeciętny, toteż kiedy kradnie książkę z antykwariatu pana Koreandra i udaje się na strych, by, zamiast pójść na zajęcia szkolne, w ciszy i spokoju ją przeczytać, trzeba przyznać, że jest to dość zaskakujące. Jednak książka w okładce koloru miedzi szybko okazuje się nie być zwykłą książką. To historia o Fantazjanie, krainie, która istnieje tylko dzięki temu, że ludzie marzą i czytają książki. Jednak teraz owa kraina umiera – ludzie odłożyli książki wraz z ich barwnymi światami na półki i przestali marzyć. Dziecięca Cesarzowa jest chora, a uratować ją może jedynie Atreju. Dowiaduje się on, że jedynym lekarstwem na chorobę Dziecięcej Cesarzowej, a jednocześnie uratowanie Fantazjany przed pochłonięciem przez nicość jest nadanie jej nowego imienia. A dokonać może tego jedynie Wybrany, ktoś spoza krainy fantazji. Bastian, choć z początku nie chce przyjąć tego do wiadomości, w końcu uświadamia sobie, że to on jest tym, kogo potrzebuje Fantazjana. Dlatego nie mogąc dłużej patrzeć na cierpienia Cesarzowej, wypowiada jej nowe imię. I tu dopiero zaczyna się niekończąca się historia…

„Niekończąca się historia” to zdecydowanie jedna z najważniejszych książek w moim życiu. Choć pierwsze moje z nią spotkanie odbyło się już wiele lat temu, to do dzisiaj tkwi ona w mojej pamięci. Jest to opowieść niezwykła pod każdym względem. Fascynująca historia, napisana przystępnym, barwnym językiem. Wyraziste postaci, tak wykreowane, że zdają się być na wyciągnięcie naszej ręki. No i ten, któremu przypadła rola bohatera – niczym nie wyróżniający się mały chłopiec, z którym jakże łatwo jest się utożsamić. Ta historia wręcz porywa, zachęca by w nią wejść, przyjrzeć się jej i zostać już na zawsze. To taka książka, którą pamięta się latami i wciąż do niej wraca. Bo „Niekończąca się historia” to coś więcej niż tylko dobry kawałek fantastyki.

Dodaj komentarz