Nora Roberts „Beztroski książę” – ukryty skarb

Młody książę Bennett de Cordina wydaje się spełniać wszystkie stereotypowe założenia dotyczące drugiego w kolejce do tronu. To on jest najbardziej rozrywkowy z całej rodziny. To o nim rozpisują się wszytskie plotkarskie gazety. To o jego romansach, prawdziwych czy nie, plotkuje się w domach Cordiny. Słabość Bennetta, złotego chłopca książęcej rodziny, do pięknych kobiet jest powszechnie znana. On sam nie waha się przyznać, że zdecydowanie preferuje damskie towarzystwo. Nigdy też nie mógł narzekać na brak zainteresowania ze strony otaczających go kobiet. Do czasu jednak. Kiedy na dworze rodziny książęcej pojawia się tajemnicza lady Hannah Rothchild Bennett zostaje zaskoczony nie tylko tym, że jego zainteresowanie wzbudziła tak niepozorna kobieta, ale również nieoczekiwanym oporem i obojętnością z jej strony. Niemniej jednak książę Bennett nie poddaje się łatwo i tym razem postanawia uzbroić się w cierpliwość. Nie spodziewa się jednak, że ta znajomość może rozwinąć się zupełnie inaczej niż ktokolwiek mógłby przewidzieć.

„Beztroski książę” to moje trzecie spotkanie z rodziną książęcą de Cordina. Jak można się było spodziewać ta część poświęcona została najmłodszemu z trójki rodzeństwa – Bennettowi. Młody książę wydaje nie przejmować się zbytnio problemami. Jest typowym złotym dzieckiem, drugim w kolejce do tronu, którego nie obowiązują nazbyt sztywne obowiązki i zasady. Korzystając więc ze swobody i uroku osobistego poświęca się niemal całkowicie rozrywkom, koniecznie w kobiecym towarzystwie. Jego pierwsze spotkanie z lady Hannah Rothchild pozwala mu ocenić ją jako kobietę zdecydowanie poza jego obszarem zainteresowania. Przyjaciółka jego szwagierki nie wyróżnia się absolutnie niczym. Przeciętna twarz, schludnie ułożone włosy, ubranie, które nie tylko nie podkreśla żadnych zalet jej urody, ale wręcz ukrywa te, kóre ewentualnie mogłaby mieć. Jednym słowem: nuda. A jednak Bennett dostrzega w niej coś. Niewielką iskrę, która tli się gdzieś pod warstwami przeciętności. Właśnie w tym momencie młody książę postanawia dotrzeć głębiej, odkryć źródło tej iskry. A może i znacznie, znacznie więcej.

Podobnie jak w przypadku poprzednich części rozgrywających się w Cordinie, także fabuła „Beztroskiego księcia” niespecjalnie jest w stanie czymś czytelnika zaskoczyć. Myślę, że na podstawie tytułu i krótkiego opisu na tylnej okładce przeciętny czytelnik jest w stanie mniej więcej wywnioskować, co się będzie tutaj działo. I, znów tak samo jak w pozostałych częściach, najważniejszą częścią tej powieści nie jest fabuła, lecz zapełniające ją postaci. Od wydarzeń rozgrywających się w „Księżniczce i tajnym agencie” minęło 10 lat, ale problem nękający książęcą rodzinę wcale się nie zmienił. Deboque wciąż im zagraża, teraz jeszcze bardziej niż wcześniej, ponieważ zbliża się dzień jego wyjścia z więzienia. Znacznie zmieniła się również sytuacja rodzinna. Teraz już nie tylko życie księcia i jego dzieci jest zagrożone. Rodzeństwo de Cordina założyło (w większości) własne rodziny i martwi się teraz również o najmłodszych członków rodziny, którzy wciąż pozostają zupełnie bezbronni. Jednak wracając do tematu postaci w „Beztroskim księciu”. Zdecydowanie nic nie jest tutaj takie, jakim się wydaje. A raczej nikt. Książę-lekkoduch w rzeczywistości zajmuje się sztuką i jest wielkim wielbicielem koni. Pod jego ręką stajnie Cordiny stały się znane i poważane w świecie. To on zarządza narowodym muzemu. A jakby tego było mało, w swoim wolnym czasie zajmuje się pomaganiem niepełnosprawnym dzieciom. Po drugiej stronie zaś mamy lady Hannah Rothchild. Skrytą, cichutką i skromną. Jednak tylko z pozoru. Bowiem kiedy lady Hannah zostaje sama, ukryta przed wścibskim wzrokiem pozostałych mieszkańców pałacu, zrzuca swoje codzienne przebranie. Zwykła angielska dama okazuje się być świetnie wyszkolonym szpiegiem, który wkradł się w łaski rodziny książęcej by odkryć ich tajemnice i słabe punkty. A później sprzedać je jak najkorzystniej ich nawiększemu wrogowi. Pytanie tylko, czy to już wszystkie maski jakie potrafi przywdziać lady Hannah?

Jak już wcześniej wspominałam, niewiele jest zaskakujących zwrotów akcji w fabule „Beztroskiego księcia”. Niemniej jednak ta powieść ma wiele innych zalet, które sprawiają, że jest to bardzo przyjemna lektura. Niestety, poza jednym bardzo nieprzyjemnym szczegółem: sceną, w której rozgoryczony zdradą Bennett wymusza na Hannah spędzenie z nim nocy. To się nie powinno zdarzyć. Po prostu. Jak dla mnie było to absolutnie nie na miejscu i nie wniosło niczego dobrego do fabuły ani historii rozgrywającej się pomiedzy tymi dwojgiem. Myślę, że napiętą sytuację pomiędzy nimi dałoby się rozwiązać na wiele różnych sposobów, które nie byłyby nawet w połowie tak nieprzyjemne. Poza tym jednym i zupełnie niepotrzebnym potknięciem „Beztroski książę” to lektura lekka i przyjemna, w sam raz do połknięcia w jeden wieczór lub dłuższe popołudnie na plaży. Trochę romansu, trochę szpiegowskiego thrillera i mamy opowieść, która wciągnie i z pewnością pozwoli oderwać się od codzienności,

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
3.2

Podsumowując:

Przyjemnie było jeszcze raz powrócić do Cordiny i nieco lepiej poznać Bennetta.

Dodaj komentarz