Nora Roberts „Początek” – zagłada ludzkości

Zaczęło się dosyć niewinnie. Od rodzinnego spotkania na starej szkockiej farmie. Rodzina MacLeodów jak co roku świętowała tam koniec starego roku i początek nowego. Tym razem jednak podczas zwyczajowego polowania na bażanty stało się coś więcej. Coś mrocznego znalazło drogę do ludzkiego świata. Wystarczyła jedna kropla krwi, aby zamknąć krąg. Wraz z nim pośród ludzi pojawiła się tajemnicza choroba, nazwana później Zagładą. Wirus, raz uwolniony, zaczął rozprzestrzeniać się w zastraszającym tempie. Zabija bez litości, jednak w tajemniczy sposób niektórych ludzi omija całokowicie. Ci, którzy wykazują naturalną odporność na niezidentyfikowaną chorobę bardzo często zaczynają również odkrywać w sobie nowe umiejętności. Magiczne umiejętności. Część tych Niesamowitych wiedziała o swoich zdolnościach jeszcze przed Zagładą i w nowym świecie musi radzić sobie z gwałtownym napływem mocy. Niektórzy z nich postanawiają wykorzystać ją, by pomagać innym. Inni w dokładnie przeciwnym celu.

Norę Roberts kojarzę głównie jako pisarkę romansów. Nie miałam z nią wiele styczności, ponieważ jakoś nigdy nie było mi po drodze z jej twórczością. Niemniej jednak dość podobało mi się jej „Przed zmierzchem”, o którym pisałam tutaj: http://zapach-ksiazek.pl/przed-zmierzchem/. Kiedy więc zobaczyłam, że ukazała się nowa jej książka z gatunku fantastyki postanowiłam dać jej szansę. Muszę też uczciwie przyznać, że podeszłam do tej książki bez jakichś większych oczekiwań. Postanowiłam przyjąć wszystko, co przyniesie takim, jakie będzie. Dzięki temu nie rozczarowałam się też zbytnio, kiedy okazało się, że zdecydowanie nie jest to literatura na najwyższym światowym poziomie. Natomiast rozpatrywana na poziomie miłej lektury, przy której czas płynie szybko i przyjemnie sprawdzi się jak najbardziej.

Fabuła „Początku” jest zgodna z wszelkimi prawidłami książkek z gatunku „zagłada ludzkości”. Myślę, że nie zaskoczy ona żadnego czytelnika. Co oczywiście nie jest aż takie złe. Po prostu autorka nie dołożyła nic nowego, czego by już ktoś w tej czy innej książce nie wymyślił. Zabójczy wirus, na który nie da się stworzyć szczepionki, ponieważ zbyt szybko mutuje. Zagładę mają więc szansę przetrwać tylko nieliczni, którzy odporność na niego już mają. Rozpad społeczeństwa, gangi motocyklistów, którzy palą i grabią, zabijając wszystkich innych niejako „przy okazji”. No i podział ludzi na tych, którzy w obliczu tragedii chcą nieść pomoc innym i nadal pozostają ludźmi oraz tych, którzy postanowili dopuścić do głosu to, co w nich najgorsze. Pośród tego wszystkiego znajdują się jeszcze osoby z magicznymi zdolnościami, choć i oni także nie zawsze używają ich do czynienia dobra. Dostajemy więc „Początek” jako powieść będącą mieszanką różnych gatunków. Nie mogło bowiem w książce firmowanej nazwiskiem Roberts zabraknąć również wątków miłosnych. Tych jest nawet całkiem sporo, ponieważ autorka postanowiła zadbać o to, aby (prawie) każdy z jej bohaterów znalazł w końcu swoją drugą połówkę.

Tym, co najbardziej mnie uwierało w tej powieści był chyba pewien brak konsekwencji. Autorka wprowadzają niektóre wątki zupełnie nie dawała czytelnikowi odczuć, że mają one jakąkolwiek podstawę istnienia. Niektóre z nich po prostu pojawiały się w pewnym momencie i trzeba było przyjąć na wiarę, że wszystko jest właśnie tak, jak być powinno. Tak jakby w niektórych momentach zabrakło jej inwencji twórczej do wprowadzenia tych wydarzeń czy faktów krok po kroku. Dlatego też fabuła wydaje się być nieco „dziurawa” w niektórych miejscach. Na minus też muszę niestety zapisać przesadną ckliwość i chyba naiwność niektórych postaci. Jak dla mnie żaden z bohaterów nie był wystarczająco przekonujący. Nie potrafiłam się z nimi związać, choć śledziłam ich poczynania z zainteresowaniem. Obawiam się, że świat niestety nie jest taki, jakim chce go widzieć w swoich książkach Roberts. Ludzie nie są po prostu dobrzy ani po prostu źli. Są różni, różnie też reagują w sytuacjach kryzysowych. Autorka natomiast postawiła jasną granicę i niejako zmusiła swoich czytelników do opowiedzenia się po jednej ze stron. Oczywiście po tej, wybranej przez nią samą. Wyszło to niestety raczej słabo, niemniej jednak z pewnością sięgnę po drugi tom, aby przekonać się, jak się to dalej potoczyło.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
2.8

Podsumowując:

Przyjemna powieść z gatunku „świat po apokalipsie”.

Dodaj komentarz