Ostatni pocałunek – perwersyjna miłość

O czym jest ta książka?

Związek Emily i Reeve’a nigdy nie należał do najbardziej stabilnych. Powrót Amber zdecydowanie nie poprawia jego jakości. Tym bardziej, że przyjaciółka Emily zdecydowanie nie zamierza drugi raz wypuścić z rąk okazji do usidlenia przystojnego bogacza. Ze względu na dawną przyjaźń Emily chce opuścić Reeve’a i zostawić Amber wolną rękę. Problem w tym, że chociaż żadne z nich tego nie chciało, zakochali się w sobie. Czy jednak obecność tej, którą oboje kochali nie stanie na drodze do możliwego szczęścia? Emily chce zaufać ukochanemu mężczyźnie, ma jednak świadomość sposobu działania dawnej przyjaciółki. Zbyt wiele razy już zawiodła jej zaufanie, by tym razem zawierzyć jej bez zastanowienia. Czy Emily i Reeve mają jeszcze szansę na wspólne życie bez wiszącego nad nimi cienia niedoskonałej przeszłości? I jak przyjmie to wszystko Amber?

„Pierwszy dotyk” zakończył się w takim miejscu, że po otrzymaniu kontynuacji, „Ostatniego pocałunku”, po prostu się na nią rzuciłam. Autorka zrzuciła bombę, która zmieniała właściwie wszystko w układzie całej powieści. Musiałam przeczytać, co stało się dalej i jak z tym wszystkim poradzili sobie bohaterowie. Chociaż wiele mogę im zarzucić, to jednak nie da się ukryć, że zżyłam się z Emily, Reeve’m, a nawet trochę z tajemniczą i nieuchwytną Amber. I to właśnie na to, co zrobi ta ostatnia czekałam najbardziej. Nie da się ukryć, że jej „powstanie z martwych” wprowadzało pewne komplikacje w i tak już mocno skomplikowany związek dwójki głównych bohaterów. Powiem szczerze, że nie do końca mnie zaskoczyło jej zachowanie. Z opisów jakie dostarczała nam Emily w części pierwszej wynikało dość jasno, jaką jest osobą i że nie do końca jest to ktoś, kogo mogłabym polubić. Niemniej jednak jest niezwykle ważną postacią dla całości te historii. Gdyby nie ona, Emily i Reeve nigdy nawet by się nie poznali, nie nawiązaliby romansu. Nie byłoby ich wspólnej opowieści. Tak więc ciężko mi ją jednoznacznie określić jaką postać złą. Chociaż nie powiem, że nie jest męcząca. Bo jest. Chce być ciągle w centrum uwagi. Chce, żeby wszyscy ją kochali. Jednak sama od siebie daje raczej niewiele. Kiedy ponownie zjawia się w życiu swojej przyjaciółki, kilka tajemnic wychodzi na jaw. Obie kobiety mają także okazję wyjaśnić sobie pewne sprawy, nie do końca rozwiązane w przeszłości.

Wróćmy może jednak do głównego wątku, czyli romansu Emily i Reeve’a. Muszę przyznać, że nie jest on aż tak płomienny i intensywny, jak w „Pierwszym dotyku”. Nie jest to jednak wina oziębłości któreś ze stron. Raczej tak się wszystko w ich życiu ułożyło. Pojawienie się Amber sporo namieszało i kochankowie nie mieli już tak wielu okazji do bycia sam na sam jak wcześniej. Także pewne tajemnice, kiedy ujrzały światło dzienne, położyły się cieniem na ich relacji. Trzeba też przyznać, że przyczyniło się do tego również uczucie, które może nie tyle narodziło się powoli między nimi, co oni przyjęli do wiadomości fakt jego istnienia. Nie przeszkadza im to jednak w uprawianiu tak brutalnego seksu jak wcześniej. Po prostu robią to w większych odstępach czasu. Paradoksalnie, wpływa to pozytywnie, przynajmniej jak dla mnie, na całość tej drugiej części. Po prostu trudno mi się pogodzić z tym, że ktoś może mieć takie a nie inne upodobania. Tak czy siak oboje mają problem i chociaż starają się go rozwiązać, ciągle dzieje się coś, co im przeszkadza. W sumie to do samego końca nie wiadomo jak to się skończy. Tym bardziej, że Reeve nie afiszuje się jakoś specjalnie z tym, co czuje do Emily. Ta więc postanawia, że skoro go kocha, to pozwoli mu odejść. Czy też raczej odejdzie sama. Po to, aby mógł być szczęśliwy będąc z Amber. Pokręcone jak wszystko w tej serii.

Pomimo dość dziwnych bohaterów, muszę przyznać, że także i ta seria Laurelin Paige podbiła moje serce. Po prostu jest coś takiego w jej prozie, że chce się do tego wracać. Jej książki, nawet z takimi bohaterami jak tutaj, niosą w sobie potężny ładunek emocji. Czasem pozytywnych, czasem negatywnych. Nie sposób jednak przejść obok tego obojętnie. Zdecydowanie jednak seria First and Last to książki dla czytelniczek nieco bardziej odpornych psychicznie. Momentami naprawdę trudno jest nie poddać się i nie przerwać lektury. Autorka zamieściła w powieści kilka bardzo brutalnych wątków. Raczej ciężko jest podejść do tego, jak do pierwszej lepszej książki. Wydawać by się mogło, że to zwykła obyczajówka, trochę ostrzejsza literatura erotyczna, ale lektura tych książek w kilku miejscach może przerazić. Niemniej jednak uważam, że warto je przeczytać, chociażby ze względu na świetny styl autorki. Pewnie powtarzam to, co mówiłam w poprzednich recenzjach jej powieści, ale to się po prostu nie zmienia. Jak mało kto potrafi świetnie wczuć się w klimat tego, co pisze i zachować złoty środek. Wyczucie z jakim tworzy sceny erotyczne, nawet te brutalne jak w tej serii, nieodmiennie wprawia mnie w podziw. Jak zawsze polecam i czekam na to, co jeszcze wyjdzie spod jej pióra.

Dodaj komentarz