Otchłań pożądania – współczesna wersja Szeherezady

szeherezada

Życie Sadie było, do pewnego stopnia, takie jak każdego z nas. Z tą różnicą, że jej mąż był sparaliżowany od szyi w dół i musiała się nim nieustannie opiekować. Jednak i ona chce czerpać radość z życia i robi to, dzięki spotkaniom z tajemniczym Joe, który w każdy pierwszy piątek miesiąca opowiada jej swoją kolejną seksualną przygodę. Z czasem Sadie wciela się w zaciszu własnego domu w każdą z tych dziewczyn. Po powrocie, kiedy wreszcie ma chwilę dla siebie, wyobraża sobie, że to ją Joe zaspokaja. Z miesiąca na miesiąc ich rozmowy stają się nie tyle bardziej intymne (czyż mogłyby być?), co coraz bliższe tym, które prowadzą ludzie związani ze sobą emocjonalnie. Oboje jednak dobrze wiedzą, że Sadie może tylko w wyobraźni być z Joem, bo, mimo jego kalectwa, wciąż kocha swego męża. Nawet jeśli ich relacje nie układają się zbyt dobrze.

Największą zagadką tej książki, właściwie aż do ostatniej strony, jest to, czy Sadie zdecyduje się na porzucenie swojej roli, którą narzuciło jej życie, i zazna wreszcie szczęścia na własnych warunkach. Otwartym pozostaje pytanie, co w takiej sytuacji jest właściwe. Czy głos pożądania może być tym decydującym, który podpowie jak ułożyć sobie szczęśliwe życie. Kwestią, którą także należy wziąć pod uwagę, jest to, czy kobieta poradzi sobie z sytuacją, kiedy odzyska wolność. Kto wie, może to okaże się jej przekleństwem, a nie błogosławieństwem, jak mogłoby się wydawać.

„Otchłań pożądania” to w sumie jedna z najlepszych książek o seksie jakie zdarzyło mi się czytać. Nawet samo wyrażenie: o seksie, jest tutaj jakoś mało adekwatne. Autorka bardziej skupia się bowiem na życiu powszednim bohaterki, na jej codzienności, zmaganiu się z przeciwnościami losu. Opowieści Joego o jego miłosnych podbojach stanowią jedynie deser, piękne zwieńczenie powieści. Opisy nie są nachalne czy wulgarne. Pisarka daje w nich wyraz potrzeby kochania kobiety, uwielbiania jej przez mężczyznę. Nie jest więc to zwykły akt, lecz wręcz spektakl dawania i brania rozkoszy. Zdecydowanie polecam.

Dodaj komentarz