Pan – (nie)banalna historia

women

Na początku nie było Pana, a jeśli był, to istniał jedynie na marginesie życia, nie odgrywając istotniejszej roli niż pyłek kurzu. Nadszedł jednak ten czas, kiedy on się pojawił. Wszedł w życie Elli jako człowiek, który ma zamiłowanie do tej samej literatury co ona. A jeśli wierzyć plotkom, potrafił tę literaturę przekuć w rzeczywistość. Kiedy więc dziewczyna zdecydowała się nawiązać z nim znajomość, zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że nie będą to zwykłe rozmowy o książkach i ich autorach… Od pierwszej wiadomości, wysłanej przez Facebook’a, wyczuwa się między tymi dwojgiem napięcie, które później będzie znamionować całą historię ich znajomości. To coś pośredniego pomiędzy seksualnym przyciąganiem a fascynacją jaką obdarzamy ludzi o podobnych gustach. Niby nic, a jednak znaczy wiele dla tych, którzy poddają się jego urokowi. Szczególnie, że ta para jest dość niezwykła i prowadzi niezwykłą grę przed światem niezwykłą grę pozorów. Z tym, że dla nich jest to niezwykłe, bowiem świat widział już nie jedną taką historię.

Gdzieś po drodze, pomiędzy jednym wtorkowym porankiem a drugim, wkracza w to wszystko uzależnienie. Potrzeba bycia przy tym o ponad dwadzieścia lat starszym mężczyźnie. Nieodparta potrzeba rozmowy z nim, jego dotyku i samej tylko obecności. A wtedy Pan znika. Tak jak burzliwa była ta znajomość, tak teraz wypala się w niekończącej się ciszy, z rzadka jedynie przerywanej króciutką wiadomością. To jednak nie wystarcza niewolnicy, jaką stała się Ellie. Jej ciągle jest mało Pana, ciągle zbyt mało pieszczot i słów. Czy jednak ta historia miała w ogóle prawo skończyć się dobrze? Na jakiej podstawie można było twierdzić, że akurat ona będzie tą jedyną i wyjątkową, której Pan się podda? Przecież on nie poddaje się nikomu. Może jedynie być bardziej uległy, choć i to tylko pozór, jaki stwarza człowiek potrzebujący, pragnący!, stabilizacji.

„Pan” wydaje się być historią, która została opowiedziana już tysiące razy. Taką, o której się słyszy na co dzień. Nic niezwykłego, ale prawda jest taka, że wydaje się być czymś zupełnie nowym, świeżym, jeszcze nie tkniętym. Sama bohaterka porównuje się do, nieco przejrzałej wprawdzie, ale jednak, Lolity. Tu jednak role się odwracają i to nie Ellie jest tą, która potrafi manipulować i podporządkowywać swojej woli. To Pan jest tym, który rządzi i dzieli, który jest władcą i ma wielką moc niszczenia. Najsmutniejsze w tej historii jest to, że dziewczyna poddaje mu się całkowicie, nie mając nawet siły zaprotestować przeciwko takiej tyranii.

Dodaj komentarz