Paradoks marionetki: Sprawa Klary B. – uważaj, o czym marzysz

O czym jest ta książka?

Martin chyba od zawsze marzył o byciu lalkarzem. Kiedy więc i na niego przyszedł czas wyboru szkoły, złożył podanie do Praskiej Szkoły Lalkarzy. Jednak jednym z wymogów dostania się do tej instytucji jest posiadanie własnej lalki. Aby na nią zarobić, chłopak podejmuje pracę w sklepie ze starciami prowadzonym przez dość ekscentryczną starszą panią, której w wakacje pomaga siostrzenica. Po jakimś czasie Martin dowiaduje się jednak, że zarówno Szkoła, jak i sklep, w którym pracuje nie są zwykłymi miejscami. Że oprócz naszego świata istnieje także drugi, o wiele bardziej mroczny i niebezpieczny. Na domiar złego, jego najlepsza przyjaciółka, Klara, zostaje zamordowana, a Martin musi dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło.

Słynne powiedzenie mówi, że trawa jest zawsze bardziej zielona tam, gdzie nas akurat nie ma. Cóż, taka już ludzka natura, że zawsze pragniemy czegoś więcej, niż mamy. A kiedy to dostaniemy, chcemy jeszcze więcej. I jeszcze. I tak bez końca. Któż z nas nie marzy? Nie pragnie lub nie dąży do jakiegoś celu? Jedni chcą szybkich samochodów i dużych ilości pieniędzy. Innym zależy na szczęściu jako takim, własnym lub bliskiej osoby. Dla jeszcze innych szczytem życiowych osiągnięć będzie wspaniała kariera w międzynarodowej firmie. Słowem, ilu ludzi tak wiele pragnień i życzeń produkują. Marzenia jednak to niebezpieczna rzecz. Czasem lepiej jest zatrzymać je dla siebie, odłożyć w szufladkę zapomnienia i nigdy więcej do nich nie zaglądać. Bo bywają i takie, które, jak już się spełnią, mogą się okazać nie tak wspaniałe, jak nam się kiedyś wydawało.

Chociaż nigdy nie miałam większej styczności z marionetkami, jestem w stanie sobie wyobrazić, dlaczego ktoś marzy o byciu mistrzem lalkarstwa. W istocie, opanowanie sztuki pociągania za sznurki daje władzę, poczucie, że czymś kierujemy. Poza tym, jako mistrz ceremonii, taki lalkarz ma w pewnym sensie władzę także nad widownią. To on ustala prawa rządzące światem marionetek, a pozostali mogą tylko patrzeć na to, co się z nimi stanie dalej. Martin, główny bohater książki, w swoim dążeniu do doskonałości nieświadomie poszedł jednak o krok za daleko. Bowiem Praska Szkoła Lalkarzy, do której tak bardzo pragnął się dostać, okazała się tylko przykrywką dla czegoś znacznie poważniejszego. I zdecydowanie przerażającego. W tej szkole nauczy się nie tylko, jak manipulować nieożywionymi marionetkami, lecz przejdzie także gruntowne szkolenie z zakresu wpływania na ludzi. A nauka zaczyna się już od chwili, kiedy dostaje ze szkoły list informujący o egzaminach wstępnych. Wtedy też chłopak dowiaduje się, co tak na prawdę kryje się pod nazwą Praska Szkoła Lalkarzy. I kto jest za to wszystko odpowiedzialny.

Odnoszę wrażenie, że chociaż „Paradoks marionetki…” jest książką skierowaną głównie do odbiorców nastoletnich, to przypadnie do gustu czytelnikom w każdym wieku. To świetnie skrojona historia łącząca w sobie tak na prawdę kilka różnych gatunków. Losy poszczególnych pobocznych bohaterów są równie interesujące co głównym wątek, zaś świat przedstawiony, choć z pozoru podobny do naszego, w pewnym momencie zaczyna ujawniać swoje mroczne tajemnice. Wszystko to razem tworzy fajny klimat, dzięki czemu książkę czyta się przyjemnie, z lekkim dreszczykiem, kiedy poszczególne wątki zaczynają ujawniać coraz więcej na temat złowrogiej instytucji, jaką jest Praska Szkoła Lalkarzy.

Dodaj komentarz